Uniwersytet Jagielloński tkwi na tym mocno wycofanym posterunku od wielu lat, Uniwersytet Warszawski właśnie do niego doszlusował. Zanim zadziałała reforma taka jak wszystkie, UW był klasyfikowany na 301-350 pozycji, co przy wyjątkowo nędznym finansowaniu można było uznać za sukces. Gdy reforma rozhulała się na dobre, spadł od razu o 200 miejsc (501-600), a u zarania reformy innej niż wszystkie wylądował tam, gdzie wylądował. Obecny spadek można spokojnie uznać za skutek aktualnej reformy, bo wg ministra Gowina jej "konkretne i skuteczne rozwiązania" zaczęły działać już dwa lata przed uchwaleniem ustawy 2.0. Być może chodziło o ustawienie obu czołowych uczelni na tej samej pozycji startowej, żeby miały równe szanse w oczekiwanym przez ministerstwo wyścigu do pierwszej setki. Ponieważ już wielokrotnie szydziłem z rankingowych ambicji ministerialnej szlachty i uczelnianych mandarynów [np. 1, 2, 3], tym razem sobie odpuszczę.
W tegorocznym rankingu warto zwrócić uwagę na proporcję kobiet i mężczyzn (F : M) na poszczególnych uniwersytetach. Kształtuje się ona w najlepszych uczelniach światowych i dwóch najlepszych polskich następująco:
Miejsce
|
Uczelnia
|
F : M
|
1
|
46 : 54
|
|
2
|
46 : 54
|
|
3
|
43 : 57
|
|
4
|
38 : 62
|
|
5
|
33 : 67
|
|
6
|
48 : 52
|
|
7
|
45 : 55
|
|
8
|
50 : 50
|
|
9
|
38 : 62
|
|
10
|
44 : 56
|
|
11
|
31 : 69
|
|
12
|
52 : 48
|
|
12
|
52 : 48
|
|
14
|
57 : 43
|
|
15
|
51 : 49
|
|
16
|
n/a
|
|
17
|
53 : 47
|
|
18
|
48 : 52
|
|
19
|
49 : 51
|
|
20
|
48 : 52
|
|
………...
|
…………………………………………………………………….
|
…………
|
601-800
|
Jagiellonian University; Poland
|
67 : 33
|
601-800
|
University of Warsaw
|
65 : 35
|
Wprawdzie w pierwszej dwudziestce przeważają uczelnie zatrudniające w przewadze mężczyzn, ale zarówno w pierwszej setce jak i w kolejnych klasach (101-200, 201-300, 301-400, 401-500, 501-600 oraz 601-800) średni udział kobiet i mężczyzn jest mniej więcej zrównoważony (w większości z lekką przewagą kobiet, nie przekraczającą jednak średnio wartości 53 : 47). Z drugiej strony, udział kobiet w naszych przodujących uniwersytetach wydaje się szczególnie wysoki, znacznie odbiegający od przeciętnej. Wśród uczelni zajmujących pozycje od 1 - 800 tylko w 31 z nich stosunek kobiet do mężczyzn wynosi 65 : 35 lub więcej. Pod tym względem jesteśmy w światowej czołówce (trzeci z kolei polski uniwersytet - UAM w Poznaniu jest z wartością 70 : 30 w czołówce czołówki).
Mimo bezprecedensowej przewagi płci żeńskiej na naszych uniwersytetach, Obywatele Nauki rekomendują ("kierując się względami projakościowymi") "wdrażanie rozwiązań typu gender mainstreaming, wprowadzających równość płci zarówno w momencie zatrudnienia, jak i określania warunków pracy ...". Najwyraźniej uważają, że będzie to dla polskiej nauki niezwykle korzystne.
Skoro tak, to powstaje pytanie, dlaczego mimo tak wysokiego wkładu żeńskiego, polskie uczelnie dołują w rankingach zamiast się w nich wznosić ? Filozofia równości płci w ogóle aż kipi od tego typu paradoksów. Niektóre z nich zdobywają nawet międzynarodowy rozgłos, np norweski gender equality paradox. Polega on na tym, że w społeczeństwach w których zapanowała między płciami równość, zainteresowanie kobiet tzw. "męskimi" zawodami spada poniżej poziomu obserwowanego tam, gdzie owej równości brakuje. Nad rozwiązaniem tego paradoksu głowią się obecnie najtęższe socjologiczne umysły.
W odróżnieniu od świata wyimaginowanego, w tzw. realu żadne paradoksy nie występują. Niektórzy widzą je jednak za każdym razem, gdy rzeczywistość zaprzecza ich apriorycznym wyobrażeniom. Rzecz sama przez się oczywista staje się dla nich nieprzeniknioną zagadką, a to z powodu istnienia w ich mózgach "mocnych podstaw teoretycznych" (jak to wytłumaczyła odporna na fakty pani na zalinkowanym powyżej filmie).
Przypuszczam, że dołowanie polskich uczelni, tak bogato ostatnio dosmaczonych budynkami, nowoczesnym sprzętem i rozdawanymi przez ministerstwo funduszami "na rozwój badań i dydaktyki" może być przez jego funkcjonariuszy odbierane jako paradoks.
Jeśli nie wyrwą się z tego zapętlenia, to paradoksy rozwojowe polskiej nauki nas w końcu zabiją i zjedzą, zaczynając od głowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz