Obywatele Nauki opublikowali zestaw pytań do kandydatów na rektorów polskich uczelni. Na wstępie wyjaśniają, po co go sporządzili:
"Komitet
Kryzysowy Humanistyki Polskiej, Zarząd Krajowy NZS i ruch społeczny Obywatele
Nauki przedstawiają pytania skierowane do kandydatów na rektorów polskich
uczelni. Uniwersytet to wspólnota, która powinna funkcjonować w oparciu o
zasady uczciwej debaty i transparentności. Wszyscy ci, którzy będą dokonywać
wyboru oraz ci, których ten wybór dotyczy, mają prawo dowiedzieć się w jakim
kierunku będą zmierzały polskie uczelnie publiczne. Utrwalone na piśmie
odpowiedzi kandydatów umieszczone zostaną na stronach występujących organizacji
i podane przed wyborami do wiadomości publicznej."
Jest to jakieś fatalne nieporozumienie, ponieważ ani urzędujący rektorzy, ani ich ewentualni następcy nie wiedzą, w jakim kierunku będą zmierzały polskie uczelnie. O kierunku zmierzania, który pochodzący z wyboru mandaryni będą zmuszeni realizować, decyduje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jeśli ktoś sądzi, że rektorzy są po to, by wyznaczać kierunek albo chociaż go skutecznie przewidywać, to znaczy że oszalał. Pytania dotyczące kierunku należy kierować bezpośrednio do ministerstwa. By wydobyć niebełkotliwą, umożliwiającą logiczne wnioskowanie odpowiedź, należy je jednak gruntownie przemyśleć. Moje sugestie są następujące:
1) Czy proporcje dotyczące finansowania NCN i NCBiR (obecnie 1:5) zostaną odwrócone ?
2) Czy nastąpi znaczny (przynajmniej przywracający stan sprzed reformy) wzrost poziomu finansowania działalności podstawowej uczelni publicznych ?
3) Czy planowane jest ustanowienie uczelni flagowych, a jeśli nie, to dlaczego ?
Po uzyskaniu odpowiedzi będziemy mieli jasność co do kierunku, w którym będą zmierzały polskie uczelnie. Zresztą nie musimy wcale tych pytań zadawać. Wystarczy je zapamiętać i obserwować co się dzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz