sobota, 20 października 2018

WYBITNI PRZEDSTAWICIELE RADZĄ NAD LISTĄ

Ponieważ punktacja czasopism odegra kluczową rolę zarówno w ocenie jednostek naukowych jak i samych naukowców, trzeba ją właściwie ukształtować. Kształtowanie listy czasopism, w dodatku "naukowych" to nie jest jakieś hop-siup, nic więc dziwnego, że ministerstwo zdecydowało się przedłużyć ten proces. Chodzi o to, by kierowana mądrością akademii ewolucja listy nie musiała się spieszyć i przebiegała prawidłowo. Sporządzenie kluczowego dla losów polskiej nauki dokumentu jedynie w oparciu o SNIP (wg pierwotnych planów) okazało się mrzonką.

Ministerialna szlachta naprawia więc błędy i wypaczenia pierwotnego projektu uwzględniając "postulat środowisk naukowych aby proces przypisywania punktów do czasopism uwzględniał również ocenę ekspercką". Ministerstwo zastrzega, że prace nad wykazem czasopism znacznie się wydłużą (zakończą się najwcześniej w marcu przyszłego roku !) "natomiast dzięki uwzględnieniu opinii wybitnych przedstawicieli poszczególnych dyscyplin ostateczne rozstrzygnięcia dotyczące punktacji czasopism spotkają się z akceptacją środowiska naukowego". Ministerstwo najwyraźniej już wie, jak zareaguje środowisko. Nic dziwnego. Wybitni przedstawiciele tego środowiska mają już wprawę w kreowaniu akceptowalnej punktacji czasopism naukowych. Nabyli jej onegdaj szlifując punkty na liście B. Z pewnością dadzą sobie też radę z czasopismami z listy JCR i SCOPUS, choć można podejrzewać, że przedmiotem ich szczególnej troski będą żurnale dopiero do w/w list aspirujące (w ramach programu "Wsparcie dla czasopism naukowych"). A imię ich będzie 500. W związku z reformowaniem nauki za pomocą tzw. slotów, zapotrzebowanie na dosmaczone punktami czasopisma znacząco wzrosło.
  
MNiSW najwyraźniej podąża szlakiem przetartym przez indonezyjskie ministerstwo nauki, potyka się o te same problemy i - co ciekawe - w podobny sposób je rozwiązuje. Jak donoszą indonezyjskie media:
"In its race to beat Singapore and Malaysia in academic paper quantity, Indonesia is pushing scholars to write more, threatening some of them with allowance cuts if they fail to comply. However, with so many papers flooding the academic realm, the government has found the country does not have enough journals to accommodate all the papers .....
Now that the ministry can expect 150,000 papers per year, it realizes Indonesia needs around 8,000 journals, but currently, according to the Sinta database ..., only about 1,800 scientific journals are indexed in Sinta's scoring system. Only 535 of these are accredited and only about 40 are indexed in Scopus."

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, podążając indonezyjskim szlakiem, nie zdaje sobie w ogóle sprawy z tego, co je wkrótce czeka:
"The ministry has also added more personnel to push more accredited journals. Before, Indonesia assessed journals for accreditation twice a year but with a new effort, it is pushing for six times a year, using an online tool to make it faster."   

Jak widzimy, podobieństwa między Polską i Indonezją są pod tym względem uderzające. Obydwa resorty: 1) używają biurokratycznych narzędzi do sterowania nauką, 2) chcą przegonić wyżej notowanych lokalnych konkurentów (Indonezja - Singapur i Malezję, Polska - Czechy i Węgry), 3) sporządzają jakieś oficjalne listy czasopism wg których oceniają stan nauki i jakość pracy naukowców, 4) posiadają stanowczo zbyt słabą (w porównaniu do wybujałych ambicji) bazę czasopism na jakim takim poziomie, 5) generują swoim działaniem niepotrzebny zamęt i problemy z którymi następnie dzielnie walczą w imię dobra krajowej nauki.

Skuteczność obranej przez MNiSW metody doganiania lokalnej konkurencji okaże się w praniu. Można jednak zaryzykować twierdzenie, że zależy ona nie tyle od biurokratycznych posunięć ministerialnej szlachty i zbiorowego wysiłku uczonych, ale od polityki naukowej u konkurencji. Jeśli jest ona równie głupia (opiera się na "prestiżu" czasopism, kreowanym przez biurokratów), jakaś szansa na sukces ciągle istnieje.

Podejrzewam jednak, że Indonezja szybciej go osiągnie niż Polska. Głównie z tego względu, że ministerstwo nauki Indonezji ewaluację czasopism przeprowadza za pomocą narzędzi informatycznych, a MNiSW z pomocą "wybitnych przedstawicieli poszczególnych dyscyplin". 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz