Chociaż reforma Gowina, podobnie jak reforma Kudryckiej to inicjatywy nie tylko dęte, ale i szkodliwe, trudno odczuwać satysfakcję śledząc co się wyprawia na niektórych uczelniach przy okazji tzw. protestu studentów przeciwko reformie.
Gdy czytam, że w ramach tegoż w Warszawie "nastąpiło historyczne (!) zjednoczenie Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego z Komitetem Kryzysowym Humanistyki Polskiej", lub dowiaduję się z przesłanego mi maila że w Krakowie organizatorzy tzw. strefy okupacyjnej raczą rewolucyjną młódź wykładami typu "Płeć, prekaryzacja i fizyka. Równość płci oraz warunki zatrudnienia w naukach", to ogarnia mnie śmiech i nachodzą określenia, głównie niecenzuralne.
Dziwi mnie, że za protestowanie wzięli się nie mający pojęcia o faktycznych zagrożeniach popaprańcy, którzy domagają się "utrzymania struktury wydziałowej" i "twardych gwarancji dla możliwości prowadzenia i publikowania badań w języku polskim w humanistyce i naukach społecznych". No po prostu cyrk na kółkach.
Na to wszystko nakłada się ministerialne gulgotanie w Sejmie i przekaziorach o powszechnym poparciu, poprawkach 160+ i o tym, że "nowa ustawa o szkolnictwie wyższym i nauce ma być pierwszą od ponad 12 lat reformą szkolnictwa wyższego w Polsce". To ci osiągnięcie - pierwsza od ponad 12 lat !
Reformy nauki jako lansujące ministerialną szlachtę mogły by odbywać się znacznie częściej, bo nie wymagają przecież żadnych nakładów ze strony państwa. Proponuję raz na 2-3 lata. OK?
Do tego wszystkiego, jak informuje zawsze doskonale zorientowana Gazeta pl. zgodnie z reformą "w inny sposób przyznawane będą uprawnienia do prowadzenia zajęć i publikowania w czasopismach". Uprawnienia do publikowania w czasopismach naukowych to bardzo ciekawa innowacja. Pewnie będą dawać jakieś certyfikaty do okazania w redakcjach. Masz certyfikat - możesz. Nie masz certyfikatu - nie możesz. Ciekawe, czy zagraniczne czasopisma będą to honorowały ? Może tylko polskie, specjalnie dla tych, którzy otrzymają "twarde gwarancje publikowania w języku polskim" ? W sumie niezły pomysł jeśli chodzi o przedstawicieli nauk humanistycznych i społecznych. Zanadto rozbrykani publikacyjnie.
Do tego wszystkiego, wiceminister Muller zapewnia, że podniesie - ot tak, od ręki - rangę wyższych szkół zawodowych. "Zmieniamy wyższe szkoły zawodowe, które kojarzą się za szkołami zawodowymi, na Publiczne Uczelnie Zawodowe" - oświadcza z dumą.
Najważniejsze jednak, historyczne w pełnym tego słowa znaczeniu są wróżby samego ministra Gowina: "Wiele uczelni wprowadza już rozwiązania z tzw. ustawy 2.0, projektu ustawy o szkolnictwie wyższym i uczelniach. Dzięki temu, uważam, w ciągu pięciu lat, pierwsza polska uczelnia jest w stanie zastukać do pierwszej setki rankingów światowych". Nie wiadomo, czy za pięć lat powstanie aż tyle rankingów światowych, ale co tam. Z całą pewnością pierwsza polska uczelnia zastuka do wszystkich które się pojawią, tak jak stuka do tych, które już są.
Stuk puk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz