wtorek, 20 grudnia 2016

O UMIEJĘTNOŚCI OSIĄGANIA CELÓW ODWROTNYCH OD ZAMIERZONYCH

Mniej więcej w okolicach Święta Zmarłych zebrało mi się na następną notkę i otwierając bloga znalazłem coś takiego:

Ponieważ blog nie jest  (niestety) przesadnie popularny, bardzo mnie ten fakt ucieszył. Nareszcie ktoś zareagował ! W pierwszej chwili pomyślałem, że padłem ofiarą okrutnego kaczystowskiego reżimu, który wypuścił obślizgłą  cenzurującą mackę w kierunku mojego bloga. Spodziewając się nieuniknionych konsekwencji w postaci porannej wizyty ABW, spakowałem na wszelki wypadek piżamę i szczoteczkę do zębów i uprzedziłem rodzinę, żeby nie denerwowała się ewentualnym wyłamywaniem drzwi i rzucaniem na podłogę w fazie głębokiego uśpienia, która ma miejsce nad ranem.

Po paru dniach ciszy i analizie wszystkich popełnionych przeze mnie wpisów doszedłem jednak do wniosku, że nie dostarczyłem obecnemu reżimowi wystarczających powodów do gnębienia mnie w tak okrutny sposób. Wyśmiewałem się, to prawda, z ministerialnych wybryków, ale dotyczyło to poprzedniej ekipy i było, w porównaniu z tym, co można znaleźć codziennie w internecie, bardzo kulturalne. Poza tym, okazało się, że założona blokada dotyczyła wszystkich otwieranych blogów g-maila (blogspot.com), ale nie działała na innych komputerach, a nawet na moim komputerze podłączonym do innej sieci, co świadczyło o braku profesjonalizmu. Wyklucza to działanie totalitarnego państwa, które, jak wiadomo, jest w dziedzinie blokowania społeczeństwu dostępu do niepożądanych informacji perfekcyjne. Jednym słowem - padłem ofiarą działalności jakiegoś osobnika nie umocowanego w państwowych strukturach kontroli internetu, a więc działającego nielegalnie. Osobnik ten poczuł się urażony, albo działał na zlecenie osób, które poczuły się urażone moimi wysublimowanymi żartami lub uznały, że mój blog narusza ich interesy. Ponieważ nigdy nie przekroczyłem granicy, która umożliwiła by blokowanie mnie w oparciu o obowiązujące przepisy, zostałem potraktowany w sposób niezgodny z prawem. Nosi to fachową nazwę sabotażu komputerowego i podpada pod artykuł 269 paragraf 1 i 2 kk (Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 roku Kodeks karny Dz. U. nr 88 poz. 553, z późn. zm.) - zagrożenie karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Wspomniany wyżej cyberprzestępca musi być więc człowiekiem wyjątkowo zdeterminowanym, skoro odważył się na ten krok. Może jest zresztą jakimś naiwniakiem i myśli, że nie zabezpieczyłem wszystkich danych umożliwiających ściganie go i ukaranie.

 Zarówno pewna biegłość tego ohydnego oprawcy w dziedzinie informatycznej, jak i uwarunkowania czasowe budzą podejrzenie, że przyczyną przestępstwa mógł być mój ostatni wpis z 13. października 2016 roku. Blokada spowodowała, że wyświetlał się on bardzo długo na pierwszym miejscu mojego bloga, co zapewniło mu przedłużoną promocję (większość internautów sięga tylko po ostatnie notki). Poza tym skłoniło mnie to do zebrania większej ilości twardych danych na poruszane w tej notce tematy (np. działanie programu antyplagiatowego OSA) i pobudziło do bardziej intensywnych poszukiwań ukrytych wajch i pilnujących ich obwiesiów, które przyniosły już bardzo ciekawe rezultaty, o których wkrótce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz