Jakoś bez krzepiącego komentarza ze strony MNiSW przeszedł jeden z światowych rankingów szkół wyższych (CWTS Leiden Ranking 2014), ogłoszony w kwietniu tego roku. Jest to przedsięwzięcie uwzględniające wyłącznie poziom działalności naukowej uniwersytetów (publikacje, cytowania). W sumie nie ma się co dziwić, bo w tym segmencie nasze uczelnie są bez szans na utrzymanie pozycji z lat poprzedzających Wielkie Majstrowanie, nazwane przez ministerialnych żartownisiów reformą nauki.
Jeśli chodzi o publikacje w renomowanych czasopismach, nasze
najlepsze jednostki (tradycyjnie jest to UW i UJ) w 2012 roku uplasowały się w
tym rankingu na 457 i 475 miejscu zaś w 2014 roku na 596 i 667. To samo dotyczy
np. przeciętnej liczby cytowań prac polskich uczonych – 463 i 479 miejsce w 2012
roku, natomiast 623 i 681 w 2014 roku. Średnio więc, jest to spadek o 165
miejsc w pierwszej kategorii i o 181 miejsc w drugiej. I to zaledwie w ciągu dwóch
lat, oddzielających oba rankingi. Imponujące.
Ciekawostką jest to, że nasze czołowe uczelnie przesunęły
się średnio o 31 miejsc do przodu w zakresie współpracy międzynarodowej. Uniwersytet
Warszawski znalazł się pod tym względem na 60, a Uniwersytet Jagielloński na
123 miejscu. Obecnie już ponad połowa wypuszczanych przez te instytucje
publikacji stanowi wynik kolaboracji z uczonymi pracującymi za granicą
(poprzednio było to ok. 25%). Łatwo wyliczyć, że przesunięcie się naszych
jednostek flagowych o jedno miejsce w tej kategorii pociągnęło za sobą spadek
rzędu 5-6 miejsc w pozostałych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz