środa, 3 września 2014

OPŁAKANE SKUTKI WSPÓŁPRACY MIĘDZYNARODOWEJ


Jakoś bez krzepiącego komentarza ze strony MNiSW przeszedł jeden z światowych rankingów szkół wyższych (CWTS Leiden Ranking 2014), ogłoszony w kwietniu tego roku. Jest to przedsięwzięcie uwzględniające wyłącznie poziom działalności naukowej uniwersytetów (publikacje, cytowania). W sumie nie ma się co dziwić, bo w tym segmencie nasze uczelnie są bez szans na utrzymanie pozycji z lat poprzedzających Wielkie Majstrowanie, nazwane przez ministerialnych żartownisiów reformą nauki. 

Jeśli chodzi o publikacje w renomowanych czasopismach, nasze najlepsze jednostki (tradycyjnie jest to UW i UJ) w 2012 roku uplasowały się w tym rankingu na 457 i 475 miejscu zaś w 2014 roku na 596 i 667. To samo dotyczy np. przeciętnej liczby cytowań prac polskich uczonych – 463 i 479 miejsce w 2012 roku, natomiast 623 i 681 w 2014 roku. Średnio więc, jest to spadek o 165 miejsc w pierwszej kategorii i o 181 miejsc w drugiej. I to zaledwie w ciągu dwóch lat, oddzielających oba rankingi. Imponujące. 

Ciekawostką jest to, że nasze czołowe uczelnie przesunęły się średnio o 31 miejsc do przodu w zakresie współpracy międzynarodowej. Uniwersytet Warszawski znalazł się pod tym względem na 60, a Uniwersytet Jagielloński na 123 miejscu. Obecnie już ponad połowa wypuszczanych przez te instytucje publikacji stanowi wynik kolaboracji z uczonymi pracującymi za granicą (poprzednio było to ok. 25%). Łatwo wyliczyć, że przesunięcie się naszych jednostek flagowych o jedno miejsce w tej kategorii pociągnęło za sobą spadek rzędu 5-6 miejsc w pozostałych.

Współpraca zagraniczna stanowi, wedle zasad Wielkiego Majstrowania, jedno z najważniejszych kryteriów oceny poszczególnych uczonych i całych jednostek naukowych. Przekonanie, że wzrost współpracy zagranicznej pociąga za sobą wzrost poziomu produkcji naukowej to jednak wyłącznie przejaw prowincjonalnego folkloru naukowego. Wśród stu najwyżej notowanych (publikacje, cytowania) uniwersytetów znajdujemy aż sześćdziesiąt amerykańskich. Żaden z nich nie plasuje się w czołówce pod względem współpracy międzynarodowej. Najlepsze z najlepszych (MIT, Harvard, Uniwersytet Kalifornijski, Stanford ….) zajmują w tej kategorii miejsca w czwartej i piątej setce. Taka niespodzianka (dla niektórych).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz