poniedziałek, 8 października 2012

KZZZ......



Jedną z największych przypadłości polskiej nauki jest tzw. krajowy zespół zaniku zdolności (KZZZ), nazywany też niespodziewanym uwiądem mózgu (NUM). Dotyka on prawie wszystkich mogących się pochwalić znaczącym dorobkiem polskich uczonych, pracujących niegdyś za granicą. W skrócie, polega on na tym, że uczeni ci nie są w stanie po powrocie powtórzyć lub podtrzymać sukcesów, które odnieśli poza krajem. Gwałtownemu spadkowi potencjału naukowego towarzyszą u nich zwykle wahania nastroju, bóle głowy i napady manii.
Przyczyna choroby pozostaje nieznana, większość badaczy przypuszcza jednak, iż może być to jakiś lokalny, występujący wyłącznie na terenie Polski wirus, atakujący ośrodkowy układ nerwowy uczonego zaraz po jego powrocie do ojczyzny*. Przeciwnicy hipotezy wirusowej zgłaszają szereg wątpliwości, wydaje się dość uzasadnionych. Zwracają uwagę na to, że żaden wirus nie może być aż tak wybiórczy, by atakował przedstawicieli wyłącznie jednej profesji, jedynie w ściśle określonym momencie ich zawodowej kariery, do tego wyłącznie na jednym, administracyjnie wyodrębnionym obszarze naszego globu. Przytaczają kilka obserwacji wskazujących, iż przyczyny KZZZ należy szukać gdzie indziej: 1) nieliczni uczeni polscy zagranicznego pochodzenia zwykle nie wykazują tego typu wahań poziomu badawczego, 2) uczeni z KZZZ potrafią z reguły odzyskiwać wigor naukowy przy okazji każdego kolejnego wyjazdu. Najbardziej tajemniczą sprawą jest jednak to, że niektórzy porażeni potrafią dokonywać odkryć naukowych nie ruszając się z kraju, ale tylko pod warunkiem współpracy z kolegami z zagranicy! Doprawdy zdumiewające.   
Jak wykazały badania prof. Jones-de-Jong (2010), obecność zespołu KZZZ można wykazać porównując przeciętną liczbę cytacji (bez autocytacji) przypadających na pracę opublikowaną w kraju (H) i za granicą (A). Stosunek H/A stanowi podstawę tzw. pozaklinicznej diagnozy bibliometrycznej KZZZ (w skrócie pdb).  Wartość pdb <= 0.7 jest wartością graniczną – osoby o wyższym współczynniku uznaje się za raczej zdrowe (choć objawem pełnego zdrowia jest dopiero wartość bliska 1). Wartości <0.5 przyjmuje się za niepokojące, a te poniżej 0.2 świadczą o ciężkim przebiegu choroby. Uśrednione wyniki badań porównawczych dowodzące, że KZZZ nie dotyka amerykańskich uczonych przedstawia wykres, zaczerpnięty z omawianej pracy Jonesa-de-Jonga. Prowadzone z użyciem tej metodologii, nie opublikowane jeszcze dane badaczy holenderskich wskazują, że KZZZ może nie być zjawiskiem typowo polskim – niskie wartości pdb zanotowano także w odniesieniu do uczonych rumuńskich.


Coraz większa liczba badaczy zajmujących się pozakliniczną diagnozą bibliometryczną postuluje, iż zasięg występowania KZZZ wyznaczają nie tyle granice administracyjne, co umysłowe. W związku z tym zalecają stosowanie tzw. poszerzonego współczynnika pdb (ppdb), uwzględniającego raczej charakter udziału konkretnego uczonego w przygotowaniu publikacji. Bierze się tu pod uwagę liczbę cytacji prac, których głównym i/lub korespondencyjnym autorem jest diagnozowany badacz (G) oraz tych, w których odegrał on pomniejszą rolę (P). Stosunek G/P, stanowiący wartość ppdb interpretuje się analogicznie do zwykłego pdb. Zaletą proponowanego rozwiązania jest to, że umożliwia ono skuteczną diagnozę pozakliniczną wszystkich badaczy, a nie tylko tych mobilnych. Drugą, zupełnie niespodziewaną zaletą ppdb jest możliwość jego praktycznego wykorzystania dla oceny zdolności diagnozowanego do kierowania zespołami lub pracami badawczymi. Badania Eleonory Kwiatkowskiej-Korzeniowskiej (2012) wykazały, że wartości ppdb >= 1 stanowić mogą bardzo użyteczną wskazówkę przy przyznawaniu grantów oraz stopni i tytułów naukowych.  
Przedstawione wyżej podejście, choć znajdujące zwolenników, spotyka się także z krytyką, a jego ewentualne konsekwencje dla nauki w Polsce były już niejednokrotnie zaciekle dyskutowane. Istota sporu sprowadza się w tym przypadku do bardzo ostatnio aktualnego pytania: co ważniejsze – mobilność czy rozum ? 

* W kontekście tej właśnie choroby należałoby starannie przestudiować  pojawiające się w literaturze fachowej wzmianki o  tzw. retrowirusie ziem podmokłych zasiedlającym substancję szarą mózgu osobników zbyt długo eksponowanych na zagranicę. Endemicznym źródłem wirusa są podobno skorki (szczypawki) zamieszkujące dziuple starych wierzb. Ale mogą to być tylko plotki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz