Żartobliwo-sceptyczny blog poświęcony polskiej nauce, szkolnictwu wyższemu, itp. sprawom
niedziela, 19 marca 2017
GRANTY, DEMOKRACJA NA BLISKIM WSCHODZIE I WIARA W CUDA
Trzy niedawno umieszczone wpisy [1, 2, 3] poświęciłem poronionym pomysłom dalszego ograniczania funduszy statutowych i całkowitego przerzucania finansowania badań na granty. Wykazałem, że nasz system grantowy nie służy polepszeniu jakości badań a wręcz odwrotnie - doprowadził do katastrofy w tym względzie. Żeby było śmieszniej, nie spowodował nawet podwyższenia pozycji naszego kraju pod względem liczby produkowanych prac w międzynarodowych rankingach. Tak więc nienowoczesny system finansowania badań poprzez DS-y okazał się w naszych realiach zdecydowanie lepszy od systemu grantowego. Ponieważ ministerialni ważniacy i uczelniani mandaryni chcą być za wszelką cenę nowocześni mowy nie ma, aby zechcieli to zauważyć. Swoją drogą dosyć dziwne te aspiracje do nowoczesności u funkcjonariuszy systemu feudalnego. Normalny bzik. W systemie feudalnym nowoczesne rozwiązania się nie sprawdzają, podobnie jak demokracja na Bliskim Wschodzie.
Nie dziwi więc, że system grantowy jest w naszym kraju przeciwskuteczny. Dlatego należy go w miarę możności ograniczyć do mnimum. Nie gwarantuje on bowiem ani sprawiedliwego rozdziału pieniędzy na badania, ani polepszeniu jakości. Stanowi natomiast żerowisko dla coraz tłustszych i coraz bezczelniejszych rekinów. Przekonuje nas o tym m.in. ostatni wpis Prof. Karpińskiego* z SGGW na Facebooku, dotyczący działania NCBiR, przytoczony w całości tutaj. Oto jego najsmakowitszy fragment:
Sytuacja NCBiR po rozstrzygnięciu innego konkursu - Biostratega III jest moim zdaniem nie do pozazdroszczenia. Spośród 16 projektów rekomendowanych do finansowania po rozstrzygnięciu konkursu Biostrateg III, aż 12 projektów zostało przyznanych podmiotom w których na etatach zatrudnionych jest 3 członków Komitetu Sterującego programem Biostrateg (całość programu to ponad 400 mln zł), w tym 6 projektów przyznano do Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa - Państwowego Instytutu Badawczego.
Pan Profesor wierzy, że jego apel o dochodzenie sprawiedliwości w sądach zostanie wysłuchany przez wszystkich pokrzywdzonych, co doprowadzi do zmian w sposobie przyznawania grantów. Otóż nie zostanie i nie doprowadzi. U nas wiara przenosi góry, ale nie narusza pozycji agencji rządowych. O ludziach nie wspominając.
*Profesor Karpiński przybył do nas z cywilizowanego świata i próbuje coś tu zmienić. Był nawet swojego czasu powołany na ministerialną posadę, ale jak się zorientował co się w MNiSW wyprawia, szybko zrezygnował. Klasa panująca myślała, że go za pomocą ministerialnego lenna zwasalizuje, ale się nie udało.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz