czwartek, 2 lutego 2017

WOŁANIE NA PUSZCZY ZAWŁASZCZONEJ PRZEZ EKSPERTÓW WYSTRUGANYCH Z BANANA

W dniu dzisiejszym pojawił się "List otwarty członków Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Farmakologicznego do środowiska naukowego w Polsce". 
Nawiązuje on bezpośrednio do zagadnień poruszonych przeze mnie w dwóch ostatnich wpisach. Ponieważ uważam go za ważny głos w debacie na temat pokrętnej polityki naukowej forsowanej od dłuższego czasu przez ludzi nieuleczalnie chorych na punktozę, pozbawionych umiejętności uczenia się na własnych błędach, pozwalam sobie przytoczyć jego obszerne fragmenty:

"Praprzyczyną braku innowacyjności są zasady finansowania badań naukowych w jednostkach naukowych. To one zapoczątkowują całą kaskadę działań organizatorów nauki w jednostkach, które przekładają się na zachowania naukowców, a one składają się na końcowy rezultat, którym jest innowacyjność albo jej brak. Podobnie jest przy awansach naukowych i zawodowych. Dopóki wartość „IF-ów” będzie ważniejsza od tematyki badawczej, dopóty naukowcy będą zmuszeni do podejmowania starań o samo autorstwo w publikacji, a nie o innowacyjną treść badań, będących przedmiotem tych publikacji.


Obecne zasady pod pozorem obiektywizmu zmuszają naukowców do zdobywania punktów, a nie do odkrywania nowego. System, w którym czasopismo jest ważniejsze od treści publikowanych badań naukowych, wyklucza podejmowanie przemyślanych, ale ryzykownych tematów, a tylko takie dają szansę na dynamiczny rozwój nauki, czyli na nowe odkrycia lub innowacyjne rozwiązanie problemu.

Procedury wybierania projektów badawczych do finansowania, prowadzone przez NCN i NCBiR, mają wyłaniać najlepsze projekty. Dzisiaj wiele tych procedur konkursowych zawiera jedynie pozory obiektywizmu i zamiast zachęcać do udziału skutecznie do tego zniechęcają.

W konkursach o finansowanie badań powinno się oceniać wyłącznie pomysł, czyli zawartość merytoryczną projektu badań. Wszystkie inne parametry, które dzisiaj de facto decydują o przyznaniu środków, np. „dorobek naukowy kierownika lub zespołu”, są szkodliwe dla przyszłości nauki, gdyż stabilizują istniejący, swoisty układ zamknięty w nauce."

Jak się z listu farmakologów dowiadujemy, wskutek tej polityki "przed 1989 rokiem wprowadzono 9 polskich, oryginalnych, tzn. innowacyjnych leków, zaś po 1989 roku ani jednego." 
Autorzy najwyraźniej nie rozumieją, że ich biadolenia są pozbawione sensu, ponieważ rola długoletnich badań w wynajdywaniu nowych leków jest mocno przereklamowana. Obecnie kosztowne zabawy polskich farmakologów zastąpione będą tańszymi i skuteczniejszymi przebłyskami geniuszu u licealistów. Czyżby podpisujący się pod listem przedstawiciele nauki instytucjonalnej nie wiedzieli, że nasza zdolna młodzież znalazła już leki na największe plagi nękające ludzkość, tzn. na chorobę Alzheimera i raka ? A może wiedzą, ale udają że nie wiedzą, by nadal wyciągać od podatników fundusze na niepotrzebne już badania ? 
No i kiedy ten lek na Alzheimera będzie wreszcie dostępny w aptece ? Bo jestem bardzo zainteresowany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz