Jakie
wyobrażenie ma minister Gowin na temat nauki i zarobków uczonych, w szczególności tych "wybitnych", możemy
przeczytać tutaj. Otóż dowiadujemy się, że w ramach współpracy z Towarzystwem Maxa Plancka będziemy tworzyć w naszym kraju naukowe centra Dioskuri, oraz że:
1) Przedsięwzięcie umożliwi ściągnięcie do Polski wybitnych naukowców-liderów, którzy zorganizują tutaj swoje zespoły badawcze.
2) Każda z instytucji naukowych, które wygrają konkurs Dioskuri, otrzyma równowartość 300 000 euro rocznie. Lider projektu za swoją pracę otrzyma 100 tys. euro rocznie.
3) Będzie
to szansa dla wybitnych uczonych na prowadzenie badań w
najlepszych międzynarodowych zespołach bez potrzeby opuszczania
ojczystego kraju.
Z wypowiedzi Pana Ministra wynika jednoznacznie, że mamy jednak w Polsce jakiś "wybitnych uczonych", którzy dzięki omawianemu przedsięwzięciu uzyskają szansę wymienioną w punkcie trzecim. I to jest budujące.
- Czy Pan Minister aby na pewno wie, jak kształtują się zarobki wybitnych uczonych w porównaniu do przeciętnych zarobków profesorskich za granicą ?
- Czy w skład tych "najlepszych międzynarodowych zespołów" wchodzić będą jeszcze będą jacyś inni, poza liderem, zagraniczni uczeni ? Jeśli tak, to jak i z czego będą wynagradzani ? Z tych 300 000 euro ?
- Jeśli nie, to czy można mówić o "międzynarodowych zespołach" w dodatku "najlepszych" ?
- Co z pieniędzmi na badania ? Czy "wybitni naukowcy" będą prowadzić je na światowym
poziomie za te 300 000 euro, czy też może jakieś wysokie granty będą im przyznawane z automatu przez NCN ?
- Czy 100 000 euro rocznie (przeciętne uposażenie stałego profesora w USA, dwukrotność uposażenia przeciętnego profesora w UE) przyciągnie do Polski "wybitnych uczonych", czy tylko przeciętnych, których Zachodnia Europa ma w nadmiarze ?
-
Czy wybitny polski uczony jest mniej wybitny niż wybitny zagraniczny
uczony ? Jeśli tak, to dlaczego, a jeśli nie, to czemu nie może zarabiać
tych 100 000 euro "bez potrzeby opuszczania ojczystego kraju" ?
Jeśli zaplanowana przez ministerstwo operacja się uda, to najprawdopodobniej do Polski (a dokładnie do centrów Dioskuri) napłyną przeciętni zachodni uczeni, natomiast wybitni polscy uczeni nadal będą emigrować na Zachód, aby za przeciętną zachodnią profesorską pensję mieć możliwość prowadzenia badań w najlepszych międzynarodowych zespołach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz