niedziela, 23 kwietnia 2017

AUTODEMASKACJA


Panowie rektorzy i inni uczelniani dygnitarze mają często trudności z interpretacją obowiązujących ich, ustawopodobnych przepisów. Zwracają się więc o nią do samej krynicy ustawowej wiedzy, czyli do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Absolutnie nie wierzą, by rezydujące na uczelnianych wydziałach prawa autorytety były w stanie sprostać temu zadaniu, więc nawet nie zawracają im tym głowy. I bardzo słusznie, bowiem profesorowie prawa nakierowani są na pisanie niejasnych przepisów, a nie na ich interpretowanie. Od tego zadania są wykształceni przez nich fachowcy, zatrudnieni w organach centralnych, realizujący tam priorytety i zalecenia swoich bezpośrednich przełożonych. To dla wygody tych ostatnich, prawo tworzone i konsultowane przez różne autorytety charakteryzuje się niezbędną plastycznością. Nie ma mowy, by jakiś przepis nie dał się nagiąć do (zmieniających się przecież) rządowych priorytetów za pomocą przyjętej na danym etapie interpretacji.

Teoretyczne, rektorzy i usługująca im profesura mogliby nawet sami jej dokonać znając aktualnie obowiązujące priorytety. Problem w tym, że ich nie znają, stąd też wybór właściwej interpretacji jest dla nich niewykonalne. Oczywiście nie mówimy o takich priorytetach jak polepszenie jakości badań i kształcenia, które kolejne ekipy ministerialne deklarują już od zakończenia II Wojny Światowej, ale o innych, charakteryzujących się większą zmiennością i zazwyczaj ukrywanych przed uczelnianą tłuszczą.

Mając nadzieję, że ministerstwo jest posiadaczem tych tajemnic, rektorzy wolą zdać się na nie i nie ma w tym nic dziwnego. Od właściwej, nie kolidującej z rządowymi priorytetami interpretacji zależy, czy ich postępowanie okaże się zgodne z ustawą, czy niezgodne, a to z kolei może mieć przyjemne lub nieprzyjemne konsekwencje zarówno dla nich, jak i kierowanych przez nich jednostek. No i tak jak w przypadku art. 118a ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym”, dotyczącego konkursów na zatrudnienie nauczycieli akademickich, otrzymują jasną i precyzyjną odpowiedź:

„Z punktu widzenia celu nowelizacji Prawa o szkolnictwie wyższym, zasadną jest następująca interpretacja wskazująca na nieobligatoryjność przeprowadzania konkursu w przypadku:

- powierzenia nauczycielowi akademickiemu innego stanowiska wymienionego w art. 110 ustawy oraz

- przedłużenia umowy zawartej na czas określony o ile w zatrudnieniu nauczyciela akademickiego nie nastąpiła przerwa.”


Następnie zaś, na samym końcu pisma znajdują ku swemu zaskoczeniu następujące pouczenie:

„Jednocześnie informujemy, że przedstawione stanowisko ministerstwa ma walor wyłącznie doradczo-informacyjny, nie ma natomiast charakteru wiążącej wykładni, podmiot stosujący przepisy prawa interpretuje je we własnym zakresie i na własną odpowiedzialność.”


Wynika z tego, że MNiSW też nie wie, jakie priorytety będą brane pod uwagę podczas oceny zgodności funkcjonowania uczelni z ustawą. Widocznie prezes NIK nie raczył zawiadomić o tym Pana Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. No chyba że sam też nie wie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz