niedziela, 23 marca 2014

OPEN ACCESS DLA WTAJEMNICZONYCH

Szum wokół kwestii otwartości danych naukowych trudno zrozumieć analizując ideologiczne argumenty podawane na poparcie tej inicjatywy. Podstawowym, powszechnie przytaczanym jest ten, że społeczeństwo, łożące na naukę, powinno zyskać prawo dostępu do wypracowanych przez nią rezultatów. 

Brzmi ładnie, ale jest to kompletna bzdura - społeczeństwo wcale nie jest zainteresowane (i zupełnie się temu nie dziwię) studiowaniem nudnych i niezrozumiałych dla niego wyników naukowych. Gdyby ktoś chciał poważnie pochylić się nad potrzebami społeczeństwa w tym względzie, postawił by na popularyzację nauki. 
Zamiast tego jednak, państwo chce łożyć coraz więcej pieniędzy na otwartość danych i publikacji naukowych, a społeczeństwo - dodatkowo obciążane kosztami tego procederu - nawet nie wie, że to wszystko dla jego dobra.

Jeśli ktoś jeszcze nie domyśla się, o co w tym wszystkim chodzi, to podaję proste wyjaśnienie, zaczerpnięte np. stąd: 
Tylko niech społeczeństwo przypadkiem sobie nie pomyśli, że te 100 miliardów będzie dla niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz