wtorek, 25 marca 2014

KKA KONTRA KRK

Na zakończonym właśnie Kongresie Kultury Akademickiej uczeni pochylili się nad kondycją tejże i - generalnie rzecz biorąc - ubolewali. Opublikowano przy tej okazji wiele znaczących tekstów, które warto przeczytać ze zrozumieniem.
Ogólne wrażenie jest takie, że po tym, jak Największa Miłośniczka Młodzieży podjęła trud ponownego zaokrętowania w Brukseli, krytycyzm uczonych wobec jej pomysłów wzrósł niepomiernie. Epigoni wytyczonego przez nią kursu chowają się po kątach lub publikują w Gazecie Wyborczej artykuły [patrz tu], które budzą nie tyle sprzeciw, co politowanie [patrz tu]. 

Wśród wypowiedzi uczestników Kongresu na szczególną uwagę zasługuje artykuł Ryszarda Tadeusiewicza i Antoniego Ligięzy na temat Krajowych Ram Kwalifikacji. Ponieważ, jak wiadomo, uczeni przygnieceni wypełnianiem sylabusów i dobieraniem odpowiednich czasowników (najtrafniej charakteryzujących wiedzę i umiejętności studentów) nie zawsze mają czas na czytanie takich rozważań, przytaczam kilka cytatów:





Wynika z nich jasno, że polscy twórcy i entuzjaści KRK to jacyś debile.

Pod koniec artykułu autorzy pozwalają sobie na taką oto prowokację:
 
Ciekawe, czy ktoś się odezwie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz