Specyficznym mankamentem polskich uniwersytetów jest to, że ich pracownicy nie chcą zajmować się innowacjami. Spędza to sen z oczu rektorom i ministerialnej arystokracji, co roku podliczającym straty, jakie przynoszą uniwersyteckie centra innowacji i transferu technologii. Na szczęście istnieje przeoczona przez czcigodnych strategów, łatwa do zdefiniowania przyczyna tego stanu rzeczy. Jest nią nieprzystające do dzisiejszych czasów ślubowanie doktorskie.
Na większości uniwersytetów ślubujący obiecują, że będą kierować się w swej pracy dążeniem do prawdy, a nie chęcią marnego zysku czy próżnej chwały. Takie ślubowanie, potraktowane poważnie, zabija w nich ducha innowacyjności.
Nie pozostaje więc nic innego, jak zmienić treść ślubowania, lub przynajmniej przekierować pro-innowacyjne fundusze do tych pracowników naukowych, którzy ze względu na podeszły wiek nie pamiętają już, co ślubowali. Ze względu na przywiązanie Polaków do tradycji, zmiana ślubowania może być utrudniona. Coś jednak trzeba zrobić, bo obecnie realizowana strategia wspierania innowacyjności to zwykłe marnowanie pieniędzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz