Uczony ekonomista zastosował metodę badawczą (tzw. trójczłon
Przygły), która stanowiła przedmiot jego rozprawy habilitacyjnej, obronionej w
Nitrze. Jej nowatorstwo zasadza się na tym, że jest trójczłonowa
(fakty-analiza-wnioski), podczas gdy metody współczesnej ekonomii, jak wszystkim
wiadomo, są wyłącznie dwuczłonowe: pomijają albo fakty, albo analizę, albo
wnioski.
Trójczłon Przygły wygląda w omawianym przypadku następująco:
FAKTY. Społeczeństwa Zachodu osiągnęły już w latach
siedemdziesiątych ubiegłego wieku niespotykany dotąd dobrobyt. Przeciętny obywatel
(przedstawiciel klasy średniej) miał stabilną pracę, mieszkanie lub dom,
samochód, dobra wynikające z rozwoju naukowo technicznego (lodówkę, pralkę,
telewizor itp.), zadowalająca opiekę zdrowotną, a po zakończeniu pracy – satysfakcjonującą
emeryturę. W ciągu następnych ponad dwudziestu lat, wzrost gospodarczy w
krajach wysoko rozwiniętych uległ pewnemu osłabieniu, ciągle jednak wynosił
kilka procent w skali roku. Nie było wojen ani wyniszczających katastrof, a co
za tym idzie, bogactwo Zachodu musiało ulec pomnożeniu. Mimo to, poziom życia ludzi
(mierzony w/w wskaźnikami) nie wzrósł w tym czasie w sposób zauważalny. W końcu
bogactwo gdzieś zniknęło, a dobra wcześniej powszechnie dostępne stały się, lub
wkrótce się staną, towarem deficytowym (szczególnie zaś stabilna praca, przyzwoita
ochrona zdrowia i satysfakcjonująca emerytura).
ANALIZA. Przyczyną opisanego stanu rzeczy może być jedynie
zawłaszczenie wypracowanego bogactwa przez jakiś nadzwyczaj wpływowych, pozbawionych sumienia złodziei. Należy więc rozpatrzyć udział bogaczy, banków i korporacji
w tym procederze. Takie myślenie nie znajduje jednak poparcia w faktach,
bowiem: 1) najbogatsi ludzie żyjący na Ziemi już od dawna nie zajmują się
pomnażaniem własnego bogactwa – zamiast tego zajmują się prawami człowieka,
ochroną środowiska i walką z biedą w Afryce; rozpraszają więc tylko swoje
zasoby i poświęcają czas dla dobra ludzkości, 2) banki są obecnie w takiej
sytuacji, że społeczeństwa muszą do nich dopłacać, żeby nie padły, 3)
korporacje są w podobnej sytuacji jak banki - tylko patrzeć, jak wyciągną rękę po
pomoc publiczną. Na razie jeszcze jakoś ciągną, obniżając koszty pracy i
zwalniając pracowników.
Istnieje jeszcze teoria, że rządy państw bogatych transferują
od kilkudziesięciu lat olbrzymie środki w celu dopomożenia państwom biednym. Jest
to jednakże teoria oparta wyłącznie na deklaracjach niektórych przywódców, a nie na faktach.
Zresztą gdyby była prawdziwa, kraje biedne były by już bogate.
WNIOSEK. Pieniądze ukradli kosmici.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz