niedziela, 27 października 2013

POLSKI UCZONY NA TROPIE KOSMITÓW

Dr hab. Wunderwaff Przygło, profesor makroekonomii Akademii Europejskiej w Czarnej Dolnej, opublikował ostatnio pracę odsłaniającą kulisy kryzysu gospodarczego, polegającego na wyparowaniu nieprawdopodobnej masy pieniędzy z ogólnoświatowego systemu finansowego. Według Profesora, wiążące się z tym straty porównać można jedynie ze stratami poniesionymi przez państwa Zachodu w II Wojnie Światowej.

Uczony ekonomista zastosował metodę badawczą (tzw. trójczłon Przygły), która stanowiła przedmiot jego rozprawy habilitacyjnej, obronionej w Nitrze. Jej nowatorstwo zasadza się na tym, że jest trójczłonowa (fakty-analiza-wnioski), podczas gdy metody współczesnej ekonomii, jak wszystkim wiadomo, są wyłącznie dwuczłonowe: pomijają albo fakty, albo analizę, albo wnioski.

Trójczłon Przygły wygląda w omawianym przypadku następująco:

FAKTY. Społeczeństwa Zachodu osiągnęły już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku niespotykany dotąd dobrobyt. Przeciętny obywatel (przedstawiciel klasy średniej) miał stabilną pracę, mieszkanie lub dom, samochód, dobra wynikające z rozwoju naukowo technicznego (lodówkę, pralkę, telewizor itp.), zadowalająca opiekę zdrowotną, a po zakończeniu pracy – satysfakcjonującą emeryturę. W ciągu następnych ponad dwudziestu lat, wzrost gospodarczy w krajach wysoko rozwiniętych uległ pewnemu osłabieniu, ciągle jednak wynosił kilka procent w skali roku. Nie było wojen ani wyniszczających katastrof, a co za tym idzie, bogactwo Zachodu musiało ulec pomnożeniu. Mimo to, poziom życia ludzi (mierzony w/w wskaźnikami) nie wzrósł w tym czasie w sposób zauważalny. W końcu bogactwo gdzieś zniknęło, a dobra wcześniej powszechnie dostępne stały się, lub wkrótce się staną, towarem deficytowym (szczególnie zaś stabilna praca, przyzwoita ochrona zdrowia i satysfakcjonująca emerytura).

ANALIZA. Przyczyną opisanego stanu rzeczy może być jedynie zawłaszczenie wypracowanego bogactwa przez jakiś nadzwyczaj wpływowych, pozbawionych sumienia złodziei. Należy więc rozpatrzyć udział bogaczy, banków i korporacji w tym procederze. Takie myślenie nie znajduje jednak poparcia w faktach, bowiem: 1) najbogatsi ludzie żyjący na Ziemi już od dawna nie zajmują się pomnażaniem własnego bogactwa – zamiast tego zajmują się prawami człowieka, ochroną środowiska i walką z biedą w Afryce; rozpraszają więc tylko swoje zasoby i poświęcają czas dla dobra ludzkości, 2) banki są obecnie w takiej sytuacji, że społeczeństwa muszą do nich dopłacać, żeby nie padły, 3) korporacje są w podobnej sytuacji jak banki - tylko patrzeć, jak wyciągną rękę po pomoc publiczną. Na razie jeszcze jakoś ciągną, obniżając koszty pracy i zwalniając pracowników.

Istnieje jeszcze teoria, że rządy państw bogatych transferują od kilkudziesięciu lat olbrzymie środki w celu dopomożenia państwom biednym. Jest to jednakże teoria oparta wyłącznie na deklaracjach niektórych przywódców, a nie na faktach. Zresztą gdyby była prawdziwa, kraje biedne były by już bogate.

WNIOSEK. Pieniądze ukradli kosmici. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz