Jak wiadomo, twórcze zmiany zachodzące podczas zatwierdzania wymagają głębokiego namysłu, który jest procesem mózgowym wolno przebiegającym. Poza tym, zawyżenie kategorii wymaga wzbudzenia uczucia litości u pani minister, co zużywa nie tylko nerwy, ale i czas. Nie wykluczone, że niektóre pielgrzymki uczelnianych mandarynów, szczególnie z ośrodków położonych dalej od Warszawy, nie dotarły jeszcze do ministerstwa. Przemieszczanie się we włosienicy i na kolanach nie może być przesadnie szybkie.
Udział w pielgrzymkach i cierpliwe czekanie zawsze sprzyjały refleksjom, te zaś wzrostowi świadomości. Widoczny tego dowód zawiera cytowane wyżej doniesienie prasowe, w którym możemy znaleźć taką oto wiadomość:
P.S. Ku mojemu zaskoczeniu, wyniki kategoryzacji pojawiły się jednak pod wieczór na stronie MNiSW. Wyglądają tym razem na nieprzeorane ministerialną ręką. Jeśli były jakieś zmiany, to chyba kosmetyczne. Trochę dziwny wydaje się jednak niewielki udział jednostek z kategorią C i nieprawdopodobnie szeroki przedział punktowy zarezerwowany dla kategorii B. Ciekawe, jak sprawa potoczy się dalej - bo to nie koniec - z pewnością pojawią się jacyś pielgrzymi z odwołaniami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz