Jak wiadomo, sternicy polskiej nauki i szkolnictwa wyższego od lat bimbają sobie z wszelkich oddolnych inicjatyw uczelnianych wyrobników. Dziwi więc, że takowe jeszcze powstają. Jedną z nich jest ruch ON (Obywatele Nauki). Podejmuje on szereg inicjatyw, których motorem jest naiwne przekonanie, iż można dyskutować z rezydującą w MNiSW władzą, a nawet (przy odrobinie szczęścia) wpływać na jej decyzje.
Ruch Obywateli Naiwnych czeka w najbliższym czasie rozczarowanie, bowiem szlachta rezydująca w MNiSW lubi wprawdzie sobie kulturalnie podyskutować, ale nie lubi ustępować. Nie można wykluczyć, że po fazie dyskusji, które w pewien sposób uwiarygodniają władców imperium polskiej nauki, nastąpi faza pacyfikacji ON, polegająca na dopuszczeniu najbardziej niebezpiecznych działaczy ruchu do gremiów doradczych MNiSW. Gremia te, jak wiadomo, nic nie znaczą, ale są za to, generalnie rzecz biorąc, zadowolone. Cała reszta ON, pozbawiona czołowych aktywistów, wróci do stanu pierwotnej magmy, który jest pracownikom nauki w tym kraju przypisany. Oczywiście chciałbym się w tej sprawie mylić, bo życzę Obywatelom Naiwnym wszystkiego najlepszego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz