sobota, 20 kwietnia 2013

Geniusz prawa (polskiego)

Jak wszystkim wiadomo, nauki prawne praktycznie w Polsce nie istnieją, mimo iż posiadają w swoich zasobach wielu tytularnych profesorów i całą masę uniwersyteckiej drobnicy. Wykształceni przez tych uczelnianych mądrali adwokaci, sędziowie i prokuratorzy nie potrafią w ogóle nic, co też nie jest dla nikogo, kto zetknął się z polskim wymiarem sprawiedliwości lub doniesieniami na temat jego funkcjonowania, żadną tajemnicą. Naukowa mizeria luminarzy polskiego prawa, chętnie zatrudnianych w charakterze konsultantów i opiniodawców przez administrację państwową przy opracowywaniu ustaw i przepisów powoduje, że dokumenty te, obarczone są takimi wadami, że w ogóle nie nadają się do użytku.

Na szczęście, w ostatnich dniach polskie prawodawstwo doznało oszałamiającego postępu, który odbył się, co może zdumiewać, poza centrami myśli akademickiej. W uzasadnieniu wyroku w sprawie pacyfikacji protestu robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. sędzia najzwyklejszego Sądu Okręgowego w Warszawie, którego nie waham się nazwać geniuszem, przedstawił absolutnie nowatorską definicję czynu zwanego pobiciem, stwierdzając, że „sprawca wziął udział w pobiciu, polegającym na oddaniu strzałów z broni palnej”. 

 źródło: TVN 24

Stwierdzenie to powinno zainspirować akademickich teoretyków prawa do podjęcia wysiłków w kierunku dopracowania tej jak na razie przednaukowej koncepcji. Ze względu na swą oryginalność mogłaby ona zadziwić świat, co oczywiście skutkowało by wzrostem prestiżu polskich nauk prawnych na arenie międzynarodowej i wyjściem Polski z prawnego zaścianka, w którym się aktualnie znajduje.

Apeluję więc do wszystkich profesorów prawa, by odłożyli na bok zajęcia związane z bezsensownym opracowywaniem  ustaw, przepisów i regulacji, a nawet zaniechali na chwilę prywatnej działalności prawniczo-dochodowej i zajęli się tym zagadnieniem. Chwała związana z opracowaniem rewolucyjnej koncepcji pobicia może sięgnąć Nobla. Lub IG Nobla. Bez różnicy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz