W dniu wczorajszym doszło do zdumiewającego wydarzenia: polski zawodnik, Robert Lewandowski, występujący w barwach niemieckiej Borussi, wkopał aż 4 bramki Realowi w (podobno) bardzo ważnym meczu. Szok, jaki przeżyła polska widownia w obliczu tego wydarzenia, wynikał głównie z tego, że wspomniany wyżej zawodnik, będący gwiazdą światowego futbolu, nie wykazał się choćby tylko zbliżoną sprawnością w żadnym meczu polskiej reprezentacji.
W krótkim czasie po tym wiekopomnym zdarzeniu, zdziwieni w/w faktem komentatorzy sportowi znaleźli wyjaśnienie tego zastanawiającego zjawiska: sukces polskiego gwiazdora uwarunkowany był tym, że rozgrywał on swój wielki mecz w asyście bardzo dobrego zespołu piłkarskiego.
W ten oto sposób komentatorzy sportowi, powszechnie znani z nienachalnej inteligencji, w ciągu niewielu godzin po meczu piłki kopanej znaleźli rozwiązanie, którego za kilka (kilkanaście) lat będzie poszukiwała bezskutecznie polska szlachta rezydująca w MNiSW. Będzie się ona mianowicie głowiła, dlaczego hołubione przez nią polskojęzyczne gwiazdy nauki odnoszą międzynarodowe sukcesy tylko w zagranicznych zespołach badawczych. Jak to się dzieje, że gwiazdy te, wsadzone do luksusowo wyposażonych laboratoriów miejscowych, produkują wyniki nie bardzo odbiegające od średniej krajowej ?
No i niech się ta szlachta, po latach bezmyślności, pogłowi. W końcu za to jej wszyscy płacimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz