Po przeczytaniu tego (artykuły profesorów Jerzego Wiklina i Wojciecha Tygielskiego) i tego muszę ze zdumieniem stwierdzić, że środowisko polskich uczonych nie jest, wbrew propagowanej przeze mnie opinii, zupełnie pozbawione odruchów samozachowawczych. Odruchy są w prawdzie opóźnione i jak na razie ograniczone do Uniwersytetu Warszawskiego, ale są.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz