Z przyjemnością dowiedziałem się o powstaniu w Warszawie pierwszego w Polsce fanklubu Krajowych Ram Kwalifikacji. To dobrze, bowiem niedawno jeszcze wydawało się, że krąg miłośników KRK może ograniczyć się wyłącznie do szlachty rezydującej w MNiSW oraz osób, które zainkasowały honoraria za ich opracowanie. Założyciele fanklubu wyrażają nadzieję, że w najbliższym czasie powstaną wojewódzkie, gminne, a może i nawet wiejskie oddziały terenowe fanklubu, które zajmą się propagowaniem idei KRK wśród pracowników naukowo-dydaktycznych działających na tych szczeblach. Jest to pożądane, bowiem wokół KRK narosło w tym środowisku wiele konfliktów, które wynikają z niezrozumienia nowatorskiej idei. Ich wyrazem są bezprecedensowe ataki, a nawet kpiny [uniwersalny wzorzec efektów kształcenia], które obrażają Krajowe Ramy Kwalifikacji osobiście i wywołują rumieniec na twarzach ich twórców.
Należy zdać sobie sprawę, że
studia wyższe stały się masowe – co drugi
człowiek w wieku 19 lat zostaje studentem. W ciągu ostatniego dziesięciolecia
liczba studentów wzrosła niemal pięciokrotnie; w efekcie, w murach uczelni znalazła
się młodzież o bardzo zróżnicowanych predyspozycjach intelektualnych [Krajowe ramy kwalifikacji w szkolnictwie wyższym jako narzędzie poprawy
jakości kształcenia].
Powstał więc problem, jak zorganizować proces kształcenia, by mogła podołać mu
ta część młodzieży, która się do studiowania nie nadaje. Jest to problem istotny,
bowiem młodzi ludzie o niższym potencjale intelektualnym też chcą dostać (lub
kupić) dyplomy wyższych uczelni. W dobie budowania społeczeństwa opartego na
wiedzy mają do tego prawo. Poza tym, w obecnej sytuacji gospodarczej nie mają
nic lepszego do roboty.
Nadszedł więc czas, byśmy
przestali traktować wyższe studia jako dostępne tylko wybrańcom. Przeprowadzona
w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku reforma polskiej oświaty
spowodowała bowiem, że dla wielu młodych ludzi studia wyższe stanowią pierwszy
(i zazwyczaj ostatni) etap kształcenia. Przecież szkoła średnia dawno odstąpiła
od kształcenia młodzieży, skupiając się na jej uczeniu. Istnieje duża różnica
pomiędzy „uczeniem się”, „uzyskiwaniem wykształcenia” i „studiowaniem”. To
ostatnie, zgodnie z duchem obecnie wdrażanej reformy szkolnictwa wyższego,
realizowane będzie w ramach studiów doktoranckich. Absolwenci tych studiów po przeszkoleniu na zagranicznych postdokach uzyskają zdolność do twórczego myślenia.
Ataki na ideę powszechnego
kształcenia, której najdoskonalszym ziemskim wcieleniem są Krajowe Ramy
Kwalifikacji są głupie i staromodne. Fanklub KRK zwraca uwagę, że hołdowanie
poglądom dziewiętnastowiecznego filozofa Le Bona:
dać
człowiekowi oświatę, której nie będzie mógł twórczo zużytkować, to znaczy
zniszczyć jego dumę i zrobić z niego buntownika
to wstecznictwo. Jest chyba dla
każdego oczywiste, że Proces Boloński nie może doprowadzić do żadnych buntów, bo jest dobry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz