Według Wikipedii, „Ekonomika uniwersytetu to zupełnie nowa
dziedzina badań, uważana obecnie (po zrozumieniu roli tzw. ‘teorii ekonomicznych’ w wywołaniu obecnego kryzysu
finansowego*), wraz z całą resztą ekonomii, za hochsztaplerkę”.
Nie ulega jednak wątpliwości, że
dziedzina ta dopracowała się własnej, oryginalnej metodologii i jednego
powszechnie znanego prawa, znanego jako ‘Prawo Kampusa’. W pewnym uproszczeniu, Prawo
Kampusa mówi, że dochody uniwersytetu wzrastają wraz z rozbudową jego kampusa,
i że wzrost ten ma charakter wykładniczy. Ilustrację Prawa Kampusa stanowi załączony wykres,
przedstawiający zależność pomiędzy wysokością dochodów uniwersytetu (miliony
dolarów amerykańskich, oś Y) a liczbą budynków w jego kampusie (oś X).
Liczne prace, prowadzone do tej
pory, sugerowały iż Prawo Kampusa jest jednym z najbardziej uniwersalnych praw
ekonomii – jego obowiązywanie dowiedziono w tak różnych krajach jak Stany
Zjednoczone i Turcja, Wielka Brytania i Chiny, Norwegia i Wyspy Zielonego
Przylądka. Jakimż więc zaskoczeniem była opublikowana w 2010 roku praca
Eleonory X. Pobiedowej, w której badaczka ta wykazała, że Prawo Kampusa
zupełnie nie sprawdza się w odniesieniu do Polskich Uniwersytetów ! Zależność
pomiędzy wielkością kampusa a dochodami tych placówek kształtuje się wręcz
odwrotnie niż wszędzie indziej (patrz wykres poniżej). Oznacza to, że każdy oddany do użytku budynek generuje nowe straty (związane z jego utrzymaniem), pogłębiając kłopoty finansowe uniwersytetu.
Przyczyny odwrócenia trendu w
Polsce pozostają nieznane. Obecnie istnieje tylko jedna hipoteza, próbująca
wyjaśnić ten zaskakujący fenomen. Jest to tzw. ‘hipoteza redukcyjno-regresywna’,
sformułowana kilka miesięcy temu przez znanego na całym świecie rosyjskiego
logika i filozofa, Marka Z. Niepokornogo oraz litewskiego psychologa Odontisa
Firgajło. Uczeni ci, analizując dokładnie przebieg zdarzeń zachodzących podczas
rozwoju typowego kampusa zwrócili uwagę na istnienie logicznego związku
pomiędzy finansową, naukową i edukacyjną kondycją uniwersytetu (wyrażoną
współczynnikiem FNE), a decyzją jego władz o budowie kolejnego budynku kampusa.
Władze typowego uniwersytetu stosują dedukcję progresywną: wychodząc od już
ustalonych przesłanek (FNE) dochodzą na drodze logicznego rozumowania do
wniosków (konieczność i zakres rozbudowy kampusa). Władze polskich
uniwersytetów stosują całkiem inną taktykę. Polega ona na podejmowaniu decyzji
w sposób instynktowny, bez wnioskowania w oparciu o możliwe do ustalenia (i w
zasadzie znane) przesłanki (FNE).
Autorzy wykazali, że opisany proces
decyzyjny jest tylko z pozoru nielogiczny. Firgajło, jako psycholog
specjalizujący się w badaniu niepełnosprawnych umysłowo polityków, stykał się z
nim wielokrotnie. Twierdzi jednak, iż jest on pozbawiony logiki jedynie w
ocenie niewyrobionego obserwatora, który sądzi iż celem procesu decyzyjnego jest
podjęcie racjonalnej (właściwej, ekonomicznie uzasadnionej) decyzji. Umysłowo
upośledzeni politycy podejmują jednak decyzje głównie w celu wywarcia
zamierzonego wrażenia na ludziach (tzw. target-grupie,
w skrócie targecie). Decyzja
upośledzonego polityka ma skutkować wywołaniem określonego procesu
myślowego (rozumowego) w targecie, konkretnie redukcji regresywnej.
Strategiczne decyzje kampusowe w Polsce mogą mieć ten sam charakter. Ich celem
może być doprowadzenie targetu do wniosku, iż uniwersytet, którego stać na kosztowne
inwestycje musi być w bardzo dobrej kondycji (FNE). Za taką interpretacją
przemawiałby także fakt, że opublikowane do tej pory krzywe skutków finansowych
wywołanych rządami niepełnosprawnych umysłowo polityków do złudzenia
przypominają przebieg czerwonej krzywej na drugim z zamieszczonych wykresów.
Oczywiście, by omawiane wykresy w pełni sobie odpowiadały, wartości odłożone
na osi Y należy potraktować nie jako miliony, lecz miliardy dolarów.
*Wyczerpujące i bardzo
interesujące omówienie tego zagadnienia znaleźć można w książce czeskiego
ekonomisty, Tomasa Sedlacka pt. „Ekonomia dobra i zła”.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz