środa, 10 października 2012

Globalne ocieplenie


Znany polski glacjolog, prof. J.Z.A. Kogutko opublikował ostatnio w International Journal of Polar Research artykuł, w którym przytoczył niepodważalne dowody na globalne ocieplenie klimatu naszej planety. Hipoteza globalnego ocieplenia, nagłaśniana przez media od wielu lat, wymagała pilnego potwierdzenia, ponieważ publikowane do tej pory dowody jej słuszności mogą być sfałszowane lub wątpliwe [1][2]. Wśród tysięcy badaczy zajmujących się konsekwencjami globalnego ocieplenia, którzy zawierzyli niesolidnym klimatologom panowało zaniepokojenie, bowiem bez mocnego wsparcia dla tej teorii, ich wieloletnie badania mogłyby okazać się bezwartościowe. Dotyczyły one szerokiego spektrum zagadnień, takich jak kreślenie map obrazujących wpływ zmian klimatycznych na wegetację roślin na terenach podmokłych bądź suchych, na liczbę ziaren skrobi i wielkość aparatów szparkowych u  kaktusów, plony gryki w roku 2030 w Europie, zmianę zasięgu skoczogonków na Syberii czy też na zagrożenie niedźwiedzia polarnego, foki, łosia i łososia. Byłby to cios wymierzony nie tylko w bogu ducha winnych badaczy ale i niemałe grono osób odpowiedzialnych za niewyobrażalne fundusze kierowane co roku na te badania. Konsekwencją braku dowodów byłoby także podważenie autorytetu Komitetu Noblowskiego, który uhonorował znanego klimatologa i ekologa, Ala Gore’a nagrodą za wysiłki na rzecz budowy i upowszechniania wiedzy na temat zgubnych skutków ocieplenia klimatu. Wyniki uzyskane przez prof. Kogutko zapobiec więc mogą największej zapaści, jaka grozi nauce XXI wieku. 
Prof. Kogutko przeprowadzał ze swego kajaka, przez lornetkę, systematyczne obserwacje brzegu lodowca arktycznego i zauważył oderwanie się od niego olbrzymiego fragmentu, który spadając do morza zabił białą niedźwiedzicę. Fragment lodowca wyparł 60 km2 wody z oceanu, co spowodowało zalanie brzegu pobliskiej wysepki, zmycie 68 gniazd ptasich, lisa polarnego i badacza norweskiego. Woda, która wdarła się na ten uroczy zakątek Arktyki zasoliła inicjalną glebę stanowiącą siedlisko trzech endemicznych gatunków roślin, które natychmiast przestały się rozmnażać i uległy zagładzie. Co gorsze, oderwana od wysepki skała pogrążyła się w morzu, blokując odwieczny szlak wędrówki płetwali błękitnych na ich letnie żerowisko. 
Waga publikacji opisującej te dramatyczne wydarzenia polega na tym, że dokumentuje ona nie tylko topnienie lodowca wskutek ocieplenia (gdyby klimat się nie ocieplał lodowiec by się nie kruszył na brzegach), ale i wszystkie zgubne skutki z tym związane: śmierć zwierząt, zagrożenie życia ludzkiego, oraz zmiany w występowaniu roślin i szlakach wędrówki waleni. W wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej w grudniu 2011 roku profesor ubolewał, że dokonanie tych obserwacji możliwe było dopiero teraz, a więc w okresie rozbudzonego krytycyzmu wobec teorii globalnego ocieplenia. Zawęża to oddziaływanie jego publikacji i spowodować może, że nie będzie ona tak szeroko cytowana jak mogła by być w okresie poprzedzającym, w którym znacznie słabsze prace dotyczące ocieplenia i jego skutków cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem i przynosiły międzynarodowe uznanie ich autorom*. Winą za ten stan rzeczy profesor obarczył obecny system finansowania badań naukowych w Polsce. Ociężałość tego systemu spowodowała, że jego starania o fundusze na wyprawę do Arktyki trwały od 1997 roku. Dopiero w 2007 roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przyznało mu grant na kajak i lornetkę, co wcale nie oznaczało końca trudności, bowiem przetarg na kajak ciągnął się przez następne cztery lata. 
Jeśli sytuacja polskich uczonych nie ulegnie w tym względzie poprawie, nigdy nie nadążą oni za trendami światowej nauki, które są niestety zmienne.

*Wyjątkowo gorące i suche lato tego roku spowodowało ponowny wzrost zainteresowania kwestią globalnego ocieplenia. Oby tak dalej !! . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz