czwartek, 5 stycznia 2017

NAUCZYCIELE AKADEMICCY CZYTAJĄ GOGOLA

W barze Uniwersytetu Przymiotnikowego w Gogolinie odbyła się nieoficjalna narada pracowników Wydziału Odkręcania Śrub (dawniej Wydział Nauk Socjologicznych, a jeszcze dawniej Uprawy Buraka Cukrowego) w sprawie naboru na kierunek Odkręcania śrub. Kierunek uzyskał dofinansowanie ze strony ministerstwa w ramach programu „Studia z przyszłością”, nie wzbudził jednak spodziewanego zainteresowania wśród absolwentów szkół średnich. W zebraniu wziął udział dziekan dr hab. Roman Karczoch, kierowniczka dziekanatu, oraz zaufani nauczyciele akademiccy: prof. dr hab. Nadzwyczajny, dr Fajfuła, dr Mózgowiec, oraz mgr Nieoględny. Zaszczycili je także zaprzyjaźnieni dziekani wydziałów innych szkół wyższych borykający się z podobnymi trudnościami. Gogolińska uczelnia słynie bowiem z pomysłowych rozwiązań, które niejednokrotnie znajdowały zastosowanie w skali kraju.

– Po siódmym naborze mamy tylko czterech studentów, w tym dwóch niepełnosprawnych umysłowo – zagaił dziekan Karczoch – katastrofa.
– Odkręcanie śrub nie jest znowu takie trudne, dadzą radę – wypalił profesor Nadzwyczajny.
– Nie żartuj pan – burknął dziekan. – Nie sądzę, by któryś do licencjatu nauczył się operować śrubokrętem.
– Trzeba będzie wdrożyć magisterskie, w pięć lat wydolą – zaproponował Nadzwyczajny – pan dziekan to jakoś przepchnie. – No i weźmiemy dotację na niepełnosprawnych. Za niepełnosprawnych dobrze płacą. Kupi się laptopy do sali komputerowej.
– Przydałby się jeszcze jakiś z zaburzeniem lokomotoryki, zamontowalibyśmy windę. Ostatnio wchodząc po schodach dostaję zadyszki – pisnął Mózgowiec. W ogóle kadra się starzeje i trzeba pomyśleć o udogodnieniach.
– W Gogolinie na pewno znajdzie się jakiś kaleka zainteresowany odkręcaniem śrub. Trzeba odszukać – wtrąciła kierowniczka dziekanatu.  
– Szukajcie a znajdziecie – stwierdził Fajfuła. – Czy ktoś tu polewa ?
– Czas pędzi, jest już połowa listopada, a w USOSie tylko cztery nazwiska. Z dydaktyki to my w tym roku nie wyżyjemy – westchnął Karczoch. Przyjdzie zwalniać pracowników i będzie chryja.
– No to wreszcie pozbędziemy się Szumilasa. Nie dostał nagrody za pracę z listy B i pyskuje. Zupełnie mu odbiło – warknął Nieoględny.
– Straszne – zmartwił się Nadzwyczajny – nie będzie kim robić nauki. A pan – zwrócił się do Nieoględnego – mógł mu dać tą nagrodę, a nie brać dla siebie.
– O przepraszam – fuknął Nieoględny – dostałem za wybitną monografię. Żona całą noc na laserówce drukowała, taka gruba !
–  Żona czy monografia ? –  zakpił Nadzwyczajny.
–  Przywołuję kolegów do porządku ! –  warknął Karczoch. Musimy coś wymyśleć, a nie kłócić się o głupią nagrodę !
– Wymyśleć, ale co ? – rzucił Fajfuła. – Chyba coś zjem, bo burczy mi w brzuchu. I sięgnął po kanapkę.
– Ja chyba też coś zjem – rzekł Nadzwyczajny spoglądając na dziekana. Ten machnął ręką i polał, jak miał w zwyczaju. I atmosfera się rozluźniła.
– Nie wiem, czy któryś z panów miał okazję czytać Gogola ? – spytał ni w pięć ni w dziewięć Mózgowiec. Czy coś wam mówi tytuł „Martwe dusze” ?
– Z tego co mi wiadomo, dusze są nieśmiertelne, chyba że coś się zmieniło od czasu jak byłem ministrantem – zarechotał Nieoględny. Martwa dusza to absurd.
– Czy ktoś tu polewa ? – spytał nieśmiało Nadzwyczajny – bo mnie mdli.
– No proszę, pana profesora mdli, a ja proponuję rozwiązanie – wypalił Mózgowiec. Ale jak pana to nie interesuje ……
– Może jednak poleję – skonstatował dziekan. Referuj pan. Tylko krótko.
– No więc chodzi o to – rzekł Mózgowiec – że bohater wspomnianego dzieła skupuje od właścicieli ziemskich dane personalne zmarłych chłopów, żeby z nich zrobić jakiś użytek. Nie przeczytałem do końca, więc nie wiem dokładnie jaki. Liczy się idea.
– Pan naprawdę chce, żebyśmy wpisali nieboszczyków na listę studentów? – spytał Nadzwyczajny. – Nieprawdopodobne !
– Nie przejdzie – burknął dziekan ­– po peselu dojdą do aktu zgonu. Dzisiaj takie numery są już nie do przeprowadzenia.
– Głowa do góry, można przecież wpisać żyjących – powiedziała kierowniczka dziekanatu. Na przykład studentów z Wydziału Dokręcania. Swoją drogą, to dziwne, że oni mają studentów od groma, a my nie – rzuciła.
– Może studiowali Gogola ? – zamyślił się dziekan. Tylko skąd wzięli te martwe dusze – z innego uniwersytetu ?.
– Może z Jagiellonki ? – rzucił domysłem Nieoględny. Oni chyba nie mają trudności z naborem.
– Takim to dobrze – westchnęła kierowniczka. I głęboko się zamyśliła.
– Kwestie techniczne jakoś się rozwiąże – rzekł dziekan. I polał. – Najważniejsze, żeby do ministerstwa poszło, że młodzież podjęła studia, zgodnie z planem. Byle dotrzymać do sesji.
– I wtedy oni nie stawią się na egzamin ! – wypalił Nadzwyczajny – genialne ! W końcu żyjemy w wolnym kraju i każdemu wolno zrezygnować lub się gdzieś zapodziać.
– No pewnie ! – przytaknął Nieoględny. A my, wykładowcy, nie musimy przecież wiedzieć, czy student chodził na różne zajęcia, czy nie.
–  Mnie jednakowoż  – powiedział Nadzwyczajny – martwi akredytacja. Zaczną grzebać w USOSie, i wyjdzie na wierzch.
– Co takiego ? – spytał Nieoględny.
– Brak zaliczeń z tych zajęć – odpowiedział Nadzwyczajny.
– O cholera – jęknął dziekan. Nie pomyślałem o tym. Prowadzący mogą mieć problem z wpisywaniem zaliczeń martwym duszom. Będą się bali …..
Zapadła cisza. Muchy łaziły po ceracie i tupały. Nadzwyczajny rozgniótł jedną, a druga odleciała. Wszyscy zastanawiali się, gdzie przysiadła. W końcu dziekan nie wytrzymał i polał, jak to miał w takich razach w zwyczaju.
– A gdyby tak zlikwidować ćwiczenia ? – wypalił wreszcie Fajfuła. – To mogło by uratować sytuację.
– Chyba pana pogięło – warknął dziekan. Słyszał pan o czymś takim jak pensum ? Bez ćwiczeń się nie da. Poza tym program studiów już zatwierdzony. A to by się do nas dobrali !
– No nie wiem – rzekł z uśmiechem Fajfuła – przecież można zlikwidować nie likwidując, że się tak wyrażę.
– Jakoś nie załapuję – powiedział dziekan. Widocznie to dla mnie za trudne. I polał.
– Skoro można polepszać, nie polepszając, to można też likwidować nie likwidując – stwierdził filozoficznie Fajfuła. – Pan chyba coś wie na ten temat ?
– Jakość kształcenia to co innego – mruknął dziekan. Tego nie da się w żaden sposób sprawdzić.
– No właśnie – powiedział Fajfuła. Chodzi o możliwość sprawdzenia. Tutaj tkwi rozwiązanie.
– Jestem pod wrażeniem – wycedził dziekan – jakieś konkrety ?
– Zlikwidować ćwiczenia, przecież mówiłem.
– No nie, pan znowu swoje. Mam tego dość !
– Proszę się nie denerwować, to niezdrowe – powiedział Fajfuła. Wystarczy wstawić do USOS-a przedmiot w całości, bez rozbicia na ćwiczenia i wykłady. Taka innowacja dydaktyczna. I po sprawie.
– No i zaliczenia stają się zbędne ! – wykrzyknął Nadzwyczajny – genialne !
– Genialne ! – zakrzyknęli dziekani z innych szkół wyższych. Niezrównane ! 
– No to chyba poleję, jak to mam w zwyczaju – powiedział dziekan Karczoch. – Co pan teraz czyta, panie kolego ? – zwrócił się do Mózgowca, chcąc mu okazać swoją życzliwość i dla podtrzymania rozmowy.
– Rewizora, panie dziekanie – odpowiedział rozpromieniony Mózgowiec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz