W barze Uniwersytetu Przymiotnikowego w Gogolinie odbyła się nieoficjalna narada
pracowników Wydziału Odkręcania Śrub (dawniej Wydział Nauk Socjologicznych, a
jeszcze dawniej Uprawy Buraka Cukrowego) w sprawie naboru na kierunek
Odkręcania śrub. Kierunek uzyskał dofinansowanie ze strony ministerstwa w
ramach programu „Studia z przyszłością”, nie wzbudził jednak spodziewanego
zainteresowania wśród absolwentów szkół średnich. W zebraniu wziął udział
dziekan dr hab. Roman Karczoch, kierowniczka dziekanatu, oraz zaufani
nauczyciele akademiccy: prof. dr hab. Nadzwyczajny, dr Fajfuła, dr Mózgowiec,
oraz mgr Nieoględny. Zaszczycili je także zaprzyjaźnieni dziekani wydziałów
innych szkół wyższych borykający się z podobnymi trudnościami. Gogolińska
uczelnia słynie bowiem z pomysłowych rozwiązań, które niejednokrotnie
znajdowały zastosowanie w skali kraju.
– Po siódmym naborze mamy tylko
czterech studentów, w tym dwóch niepełnosprawnych umysłowo – zagaił dziekan
Karczoch – katastrofa.
– Odkręcanie śrub nie jest znowu
takie trudne, dadzą radę – wypalił profesor Nadzwyczajny.
– Nie żartuj pan – burknął
dziekan. – Nie sądzę, by któryś do licencjatu nauczył się operować śrubokrętem.
– Trzeba będzie wdrożyć
magisterskie, w pięć lat wydolą – zaproponował Nadzwyczajny – pan dziekan to
jakoś przepchnie. – No i weźmiemy dotację na niepełnosprawnych. Za
niepełnosprawnych dobrze płacą. Kupi się laptopy do sali komputerowej.
– Przydałby się jeszcze jakiś z
zaburzeniem lokomotoryki, zamontowalibyśmy windę. Ostatnio wchodząc po schodach
dostaję zadyszki – pisnął Mózgowiec. W ogóle kadra się starzeje i trzeba
pomyśleć o udogodnieniach.
– W Gogolinie na pewno znajdzie
się jakiś kaleka zainteresowany odkręcaniem śrub. Trzeba odszukać – wtrąciła
kierowniczka dziekanatu.
– Szukajcie a znajdziecie –
stwierdził Fajfuła. – Czy ktoś tu polewa ?
– Czas pędzi, jest już połowa
listopada, a w USOSie tylko cztery nazwiska. Z dydaktyki to my w tym roku nie
wyżyjemy – westchnął Karczoch. Przyjdzie zwalniać pracowników i będzie chryja.
– No to wreszcie pozbędziemy się
Szumilasa. Nie dostał nagrody za pracę z listy B i pyskuje. Zupełnie mu odbiło
– warknął Nieoględny.
– Straszne – zmartwił się
Nadzwyczajny – nie będzie kim robić nauki. A pan – zwrócił się do Nieoględnego
– mógł mu dać tą nagrodę, a nie brać dla siebie.
– O przepraszam – fuknął
Nieoględny – dostałem za wybitną monografię. Żona całą noc na laserówce
drukowała, taka gruba !
– Żona czy monografia ?
– zakpił Nadzwyczajny.
– Przywołuję kolegów do
porządku ! – warknął Karczoch. Musimy coś wymyśleć, a nie kłócić się o
głupią nagrodę !
– Wymyśleć, ale co ? – rzucił
Fajfuła. – Chyba coś zjem, bo burczy mi w brzuchu. I sięgnął po kanapkę.
– Ja chyba też coś zjem – rzekł
Nadzwyczajny spoglądając na dziekana. Ten machnął ręką i polał, jak miał w
zwyczaju. I atmosfera się rozluźniła.
– Nie wiem, czy któryś z panów
miał okazję czytać Gogola ? – spytał ni w pięć ni w dziewięć Mózgowiec. Czy coś
wam mówi tytuł „Martwe dusze” ?
– Z tego co mi wiadomo, dusze są
nieśmiertelne, chyba że coś się zmieniło od czasu jak byłem ministrantem –
zarechotał Nieoględny. Martwa dusza to absurd.
– Czy ktoś tu polewa ? – spytał
nieśmiało Nadzwyczajny – bo mnie mdli.
– No proszę, pana profesora
mdli, a ja proponuję rozwiązanie – wypalił Mózgowiec. Ale jak pana to nie
interesuje ……
– Może jednak poleję –
skonstatował dziekan. Referuj pan. Tylko krótko.
– No więc chodzi o to – rzekł
Mózgowiec – że bohater wspomnianego dzieła skupuje od właścicieli ziemskich
dane personalne zmarłych chłopów, żeby z nich zrobić jakiś użytek. Nie
przeczytałem do końca, więc nie wiem dokładnie jaki. Liczy się idea.
– Pan naprawdę chce, żebyśmy
wpisali nieboszczyków na listę studentów? – spytał Nadzwyczajny. –
Nieprawdopodobne !
– Nie przejdzie – burknął
dziekan – po peselu dojdą do aktu zgonu. Dzisiaj takie numery są już nie do
przeprowadzenia.
– Głowa do góry, można przecież
wpisać żyjących – powiedziała kierowniczka dziekanatu. Na przykład studentów z
Wydziału Dokręcania. Swoją drogą, to dziwne, że oni mają studentów od groma, a
my nie – rzuciła.
– Może studiowali Gogola ? –
zamyślił się dziekan. Tylko skąd wzięli te martwe dusze – z innego uniwersytetu
?.
– Może z Jagiellonki ? – rzucił
domysłem Nieoględny. Oni chyba nie mają trudności z naborem.
– Takim to dobrze – westchnęła
kierowniczka. I głęboko się zamyśliła.
– Kwestie techniczne jakoś się
rozwiąże – rzekł dziekan. I polał. – Najważniejsze, żeby do ministerstwa
poszło, że młodzież podjęła studia, zgodnie z planem. Byle dotrzymać do sesji.
– I wtedy oni nie stawią się na
egzamin ! – wypalił Nadzwyczajny – genialne ! W końcu żyjemy w wolnym kraju i
każdemu wolno zrezygnować lub się gdzieś zapodziać.
– No pewnie ! – przytaknął
Nieoględny. A my, wykładowcy, nie musimy przecież wiedzieć, czy student chodził na różne
zajęcia, czy nie.
– Mnie jednakowoż –
powiedział Nadzwyczajny – martwi akredytacja. Zaczną grzebać w USOSie, i
wyjdzie na wierzch.
– Co takiego ? – spytał
Nieoględny.
– Brak zaliczeń z tych zajęć –
odpowiedział Nadzwyczajny.
– O cholera – jęknął dziekan.
Nie pomyślałem o tym. Prowadzący mogą mieć problem z wpisywaniem zaliczeń
martwym duszom. Będą się bali …..
Zapadła cisza. Muchy łaziły po
ceracie i tupały. Nadzwyczajny rozgniótł jedną, a druga odleciała. Wszyscy
zastanawiali się, gdzie przysiadła. W końcu dziekan nie wytrzymał i polał, jak
to miał w takich razach w zwyczaju.
– A gdyby tak zlikwidować
ćwiczenia ? – wypalił wreszcie Fajfuła. – To mogło by uratować sytuację.
– Chyba pana pogięło – warknął
dziekan. Słyszał pan o czymś takim jak pensum ? Bez ćwiczeń się nie da. Poza
tym program studiów już zatwierdzony. A to by się do nas dobrali !
– No nie wiem – rzekł z
uśmiechem Fajfuła – przecież można zlikwidować nie likwidując, że się tak
wyrażę.
– Jakoś nie załapuję –
powiedział dziekan. Widocznie to dla mnie za trudne. I polał.
– Skoro można polepszać, nie
polepszając, to można też likwidować nie likwidując – stwierdził filozoficznie
Fajfuła. – Pan chyba coś wie na ten temat ?
– Jakość kształcenia to co
innego – mruknął dziekan. Tego nie da się w żaden sposób sprawdzić.
– No właśnie – powiedział
Fajfuła. Chodzi o możliwość sprawdzenia. Tutaj tkwi rozwiązanie.
– Jestem pod wrażeniem –
wycedził dziekan – jakieś konkrety ?
– Zlikwidować ćwiczenia,
przecież mówiłem.
– No nie, pan znowu swoje. Mam
tego dość !
– Proszę się nie denerwować, to
niezdrowe – powiedział Fajfuła. Wystarczy wstawić do USOS-a przedmiot w
całości, bez rozbicia na ćwiczenia i wykłady. Taka innowacja dydaktyczna. I po
sprawie.
– No i zaliczenia stają się
zbędne ! – wykrzyknął Nadzwyczajny – genialne !
– Genialne ! – zakrzyknęli
dziekani z innych szkół wyższych. Niezrównane !
– No
to chyba poleję, jak to mam w zwyczaju – powiedział dziekan Karczoch. – Co pan
teraz czyta, panie kolego ? – zwrócił się do Mózgowca, chcąc mu okazać swoją
życzliwość i dla podtrzymania rozmowy.
– Rewizora, panie dziekanie – odpowiedział
rozpromieniony Mózgowiec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz