Uczelniana drobnica gromadzi punkty, pisze coraz bardziej rozdęte sprawozdania, w których m.in. wykazuje nieustanny wzrost jakości kształcenia, i czeka z niepokojem na zwolnienia, obserwując przy tym cudowne rozmnożenie kontrolujących ją urzędników. Mimo kiepskiego nastroju, pozostaje jej nadzieja, że jeśli będzie się starać (w sensie punktów i sprawozdań, rzecz jasna), to zachowa pracę.
Pytanie o sens tej pracy rzadko przebija się do jej świadomości, bowiem we wprowadzonym na polskie uczelnie nowym korporacyjnym ładzie jest to pytanie retoryczne, co najwyżej pobudzające do przemyśleń od których wieje grozą. Zarówno ten ład, jak i ta groza to towary importowane, w czym utwierdza nas odkrycie jednego z zachodnich nauczycieli akademickich: "Gdy zastanawiałem się nad wyraźnie niekończącym się wzrostem liczby obowiązków administracyjnych w brytyjskiej edukacji wyższej, dotarło do mnie, że to może być jedna z urzeczywistnionych wersji piekła".
Artykuł, z którego zaczerpnąłem powyższy cytat, zawiera szereg interesujących spostrzeżeń na temat nowego ładu, demolującego postindustrialną rzeczywistość. Generalnie polega on na pozbywaniu się pracowników wykonujących pożyteczną i sensowną pracę i zatrudnianiu coraz większej liczby ludzi, opłacanych jedynie za przekładanie papierów. Czyli wykonujących, jak to określa autor "gówno warte zawody".
Pozostaje tylko pytanie, czy w Polsce zawód nauczyciela akademickiego należy już do tej kategorii ? W ramach opisanego systemu "panuje generalna zasada, że im bardziej, obiektywnie patrząc, jakaś praca jest pożyteczna dla ogółu, tym mniej należy za nią płacić". Niski poziom wynagrodzeń nauczycieli akademickich wskazuje więc na to, że ich praca jest pożyteczna.
Ponieważ zachowanie pracy oraz godne wynagrodzenie jest życiowym priorytetem większości ludzi, znaczna część naukowego plebsu robi wszystko, by zmienić status swojego zawodu na gówniany, czyli wyżej ceniony przez system. Pilnie spełnia absurdalne wymagania i liczy na wyrozumiałość tych, którzy już są po tej lepszej stronie. Mało prawdopodobne, by dał się sprowadzić z tej drogi za pomocą takich oto apeli:
Trudno wymagać, by ludzie inteligentni byli skłonni do aż takiego szaleństwa. Szczególnie przed zbliżająca się następną oceną. Czyli zawsze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz