Profesor Erazm Kotylion z Państwowej Wyższej Szkoły
Zarządzania Zasobami Ludzkimi i Nieludzkimi w Siewierzu zaproponował genialne
wyjście z impasu, w jakim znalazła się polska nauka. Profesor Kotylion
postuluje wprowadzenie zasady dziedziczenia indeksu Hirscha, który z powodu
niskich wynagrodzeń stanowi najczęściej jedyny życiowy dorobek polskiego
uczonego. Ustanowienie dziedziczenia indeksu H musiało by się wiązać ze
zobowiązaniem państwa do jego zamiany na pieniądze wtedy, gdy państwo będzie
już na to stać. Rozwiązanie takie będzie z pewnością motywowało uczonych do
pracy, ponieważ umożliwi ich dzieciom (wnukom) perspektywę finansową, której w
chwili obecnej ich rodzice (dziadkowie) nie mogą im zapewnić.
Profesor proponuje, by wypłata wynosiła ok. 100 tys. złotych
za punkt, oraz by mogła być zrealizowana jedynie w przypadku H większego niż 5.
Ma to wiele zalet – po pierwsze, premiuje tych, którzy legitymują się dorobkiem
wyższym niż średnia krajowa, wykluczając miernoty i osoby zajmujące się chałturzeniem
zamiast pracą naukową. Po drugie automatycznie dowartościowuje te dziedziny, na
których państwu najbardziej zależy, a więc nauki ścisłe, przyrodnicze i
techniczne, choćby z tego względu, że uprawiający je poświęcają więcej czasu i
energii na pracę naukową nie mogąc chałturzyć (brak prywatnych szkół o tych
profilach). Po trzecie ogranicza wydatki państwa na ten cel do
niezbędnego minimum a zarazem jest sprawiedliwe.
Omawiany projekt może zapewnić wiele innych korzyści. Na
przykład dzieci uczonych, które wybrały karierę naukową, mogłyby nie zamieniać
odziedziczonego Hirscha na pieniądze, lecz dodawać go do swojego indeksu, po
złożeniu odpowiedniego zobowiązania. Powodowało by to dalsze oszczędności
budżetowe i wzrost średniej krajowej wartości H, która jest obecnie zbyt niska. Podniosło by to niechybnie prestiż Polski na arenie
międzynarodowej. Beneficjentom zapewniło by to natomiast szybsze awansowanie, bo
jak wiadomo stopnie i tytuły naukowe w coraz większym stopniu zależą od H. Poza tym, przyspieszenie awansu naukowego w Polsce to
jeden z głównych celów reformy wprowadzonej przez MNiSW. Przyjęcie omawianej propozycji jako poprawki do ustawy (proponuję nazwać ją na cześć siewierskiego uczonego "poprawką Kotyliona") znacznie ułatwi osiągnięcie tego celu.
Opisany system jest zdecydowanie lepszy niż wypłacanie
wysokich pensji na bieżąco, które przypomina kupowanie kota w worku. Ponieważ
rzeczywistą wartość dokonań uczonego można ocenić dopiero po jego śmierci, wtedy też należy
obliczyć należne mu wyrównanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz