niedziela, 3 lutego 2013

WYSOKIE PUNKTY NIKODEMA DYZMY

Produktywność niektórych uczonych jest zdumiewająca. Bywa, że w ciągu kilku lat potrafią spłodzić zaskakująco dużą liczbę prac i opublikować je w naprawdę wysoko notowanych czasopismach. Oczywiście niektóre takie przypadki są do wytłumaczenia. Ktoś może na przykład być geniuszem w dziedzinie nieeksperymentalnej. Jedynym czynnikiem ograniczającym wielkości produkcji naukowej takiego geniusza może być szybkość pisania (opanowanie komputerowej klawiatury) i opóźnienia ze strony redakcji naukowych żurnali (recenzje, druk, itp.). Zdarza się także, iż ktoś jest szefem, dopisywanym do publikacji, których nawet nie musi przeczytać.
Trudniej wytłumaczyć jednak inne przypadki zdumiewająco wysokiej produktywności, szczególnie jeśli wiążą się z koniecznością wykonania skomplikowanych eksperymentów, interpretacją wyników, że o planowaniu i samym pisaniu pracy nie wspomnę.
Na szczęście powstał blog, wyjaśniający wiele takich wątpliwości. Dowiadujemy się z niego co nieco, między innymi tego, że w nauce prawie wszystko jest możliwe. Któż bowiem mógłby przypuszczać, że niektórym badaczom udaje się np. permanentne publikowanie w najwyżej notowanych czasopismach zupełnie wyssanych z palca danych, umieszczanie wśród współautorów osób nieistniejących itp. przekręty. Za porażającą uznać należy ponadto skalę opisywanego zjawiska. Jednym z pierwszych z brzegu przykładów zamieszczonych na omawianym blogu może być np. pewien przedstawiciel nauk weterynaryjnych, którego 10 (jak do tej pory) prac zakwestionowano z wyżej wymienionych powodów. Prace te ukazały się w ciągu ostatnich pięciu lat, ich łączny impakt faktor to 75. W Polsce uzyskałby za nie 380 punktów ministerialnych. Na ewidentnych fałszerstwach nie poznały się ani redakcje renomowanych czasopism, ani powołani przez nie recenzenci. Nie poznali się także koledzy po fachu, obficie cytujący w/w prace (195 razy).
Niektóre wpisy z tego bloga mogą nie tylko zadziwić, ale i rozweselić, na przykład te:

Ciekawe podsumowanie różnorodnych ekscesów w tym zakresie (odnotowanych w ubiegłym roku) znaleźć można tutaj.  

Napisałem to tylko dlatego, że są tacy, którzy z niezrozumiałych dla mnie względów utrzymują, iż opublikowanie pracy w wysoko punktowanym czasopiśmie stanowi gwarancję jej jakości. Niestety, omawiane opracowania raczej o tym nie przekonują.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz