środa, 13 lutego 2013

Bardzo ważna wiadomość



MNiSW ogłosiło 8 lutego na swojej stronie głównej, że istnieje światowy ranking, w którym zaistniało aż  siedem polskich uczelni (spośród kilkuset istniejących w naszym kraju). Trudno uwierzyć w tak oszałamiający sukces krajowego szkolnictwa wyższego, szczególnie w dobie dobijających go reform i spadającego finansowania ich podstawowej działalności. No i nie trzeba. Wspomniany ranking to przedsięwzięcie analogiczne do klasyfikacji filmików z YouTube na podstawie oglądalności. Jak możemy wyczytać to w rozwinięciu w/w informacji:


W zestawieniu nacisk kładziony jest przede wszystkim na komunikację uczelni za pomocą Internetu. W rankingu nie są więc analizowane osiągnięcia naukowe, ale bazuje się raczej na materiałach udostępnianych w Internecie przez poszczególne uczelnie.


Czyli uczelnie klasyfikowane są tu ze względu na ich umiejętność reklamowania się w Internecie. Początkowo zastanawiałem się, czy omawiana informacja zasługuje na to, aby znaleźć się na głównej stronie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP, wśród najważniejszych komunikatów tej szacownej instytucji. Ale już się nie zastanawiam. Sprawa jest prosta: ministerstwo sądzi, że podstawą  sukcesu uczelni wyższej jest autoreklama.

Ministerstwo poza tym wierzy, że kiedyś, gdy powstanie analogiczny ranking ministerstw, zajmie w nim pierwsze miejsce na świecie. Niestety, nie jest to prawda – pierwsze miejsce zajmie ministerstwo nauki Korei Północnej. Nasze będzie dopiero drugie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz