Jak wszystkim wiadomo, fatalne obniżenie jakości kształcenia
na polskich uczelniach wynika między innymi ze zbyt dużej liczby studentów
przypadającej na jednego uczącego (czyli ze zbyt licznych grup ćwiczeniowych). Wzrost liczby studentów był szczególnie
zabójczy dla studiów z zakresu nauk ścisłych i przyrodniczych, gdzie zajęcia praktyczne
odgrywają szczególnie ważną rolę. W miarę napływu coraz większej liczby kandydatów
na wykształciuchów, uczelnie systematycznie powiększały wielkość grup
ćwiczeniowych, wykreślały z programów studenckich laboratoriów najbardziej kosztochłonne
lub wymagające większego zaangażowania prowadzących ćwiczenia, zamieniały zajęcia
praktyczne na tzw. ćwiczenia audytoryjne (cokolwiek by to miało znaczyć). Wszystkim
tym destrukcyjnym działaniom towarzyszyła „nieustanna troska o wzrost jakości
kształcenia”, polegająca głównie na rozbudowie ogólnouczelnianych jednostek ds.
jakości kształcenia.
Na uwagę zasługuje fakt, że malejąca ostatnio liczba
studentów nie pociąga za sobą odchudzenia grup ćwiczeniowych, czy też zamiany „ćwiczeń
audytoryjnych” na prawdziwe ćwiczenia. Wręcz odwrotnie, na wielu uczelniach następuje
dalszy wzrost liczebności grup studenckich, co powoduje iż zajęcia praktyczne zamieniają
się powoli w farsę.
Wytłumaczenie tego paradoksu jest proste. Po pierwsze, polskie
uczelnie to złożone organizmy, podlegające ewolucji, a nie prymitywne, łatwo
przewidywalne instytucje. Jako takie, wyewoluowały nieodwracalnie w kierunku dużych
grup studenckich, i nic już tego nie zmieni, bowiem duże grupy zapewniają im
większą wartość przystosowawczą niż małe. Po drugie, proces ewolucji spowodował,
że niskie nakłady przypadające na studenta [*] zrekompensowane zostały rozwojem
projakościowych organów administracyjnych (jednostek ds. jakości kształcenia). Organy
te, chcąc zachować użyteczność, będą ewoluowały w kierunku stwierdzania nieustannego
wzrostu jakości kształcenia. Wygenerowane przez nie sygnały wzrostu będą odbierane
przez rektorów, ministerstwo i studentów. I wywołają u nich zadowolenie.
[*] poniżej dowód, że nakłady te mogą być rzeczywiście znikome. Rzecz dotyczy Uniwersytetu Jagiellońskiego (wg rankingu szanghajskiego)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz