niedziela, 17 lutego 2013

Biznes-nauka i okolice



Zapoznawanie się z wpisami zamieszczanymi na stronie MNiSW w dziale zatytułowanym Zdaniem ministra pozwala czasem spojrzeć na zagadkę aktualnej reformy nauki pod kątem zawartych w niej sprzeczności.

We wpisie zatytułowanym Pakiet na innowacyjność Pani Minister pisze:



We wcześniejszym zaś, noszącym tytuł Sumienność i sumienie naukowca spotykamy następującą opinię:




Pewien niepokój wzbudza wyróżniona w pierwszym wpisie kategoria "odważnych prac badawczych które mają szansę na wdrożenie". Czy istnieją na przykład, w opozycji do nich "tchórzliwe prace badawcze nie mające szans na wdrożenie" ? Sprawa wcale nie jest prosta. Obecnie podejmowanie prac nie mających szans na wdrożenie wymaga nie lada odwagi.

Na szczęście istnieją obszerniejsze i bardziej fachowe opracowania, po które można sięgnąć w razie wątpliwości o co w tym wszystkim chodzi. Należy do nich m.in. interesująca książka, przedstawiająca moralną cenę biznesowego uwłaszczenia naukowców. 

Napisana została na podstawie analizy sytuacji występującej w USA, gdzie proces uwłaszczenia uczonych jest już od dawna załatwiony. Nosi ona znaczący tytuł i równie znaczące podtytuły rozdziałów, np. Profesorowie z ograniczoną odpowiedzialnością, albo Upadek nauki pro publico bono.


Jej autor wie o czym pisze, w odróżnieniu od niektórych entuzjastów komercjalizacji działalności naukowej w naszym kraju. Przytacza zatrważającą liczbę przykładów zawłaszczania nauki akademickiej przez biznes i analizuje negatywne skutki tego zjawiska:



Wolność akademicka ma wartość społeczną jedynie wtedy, gdy jest z determinacją wykorzystywana. Nakładanie się na siebie rzeczywistości uniwersytetu  i biznesu może ją zamienić w anachronizm.

Profesor, będący udziałowcem nowo powstałej spółki, której zadaniem jest wykorzystanie jednego z jego opatentowanych wynalazków, wkracza do subkultury świata kapitalizmu, reklamy, marketingu, giełdy, kredytów, przepisów i wszystkich tym podobnych akcesoriów przedsiębiorczości. Obowiązujące w ramach tej subkultury pewne normy zachowań zasadniczo różnią się od tych, które można spotkać w świecie uniwersytetu. „Śmiałość” oznacza umiejętność podejmowania biznesowego ryzyka, a nie odwagę wygłaszania opinii krytycznych na temat politycznych posunięć władzy. „Brawura” oznacza wprowadzenie na rynek nietypowego produktu, nie zaś ogłoszenie nowej teorii na temat etiologii jakiejś choroby. Przedsiębiorcy akademiccy zachowują się inaczej niż intelektualiści. Ci pierwsi wypuszczają na rynek produkty, ci drudzy promują idee. ……….  Od korporacyjnych menedżerów oczekuje się działania w ramach dobrych obyczajów biznesowych i wątpliwych zachowań etycznych równocześnie.

Amerykańscy zwolennicy zawłaszczania nauki przez biznes nie mieli oczywiście żadnych złudzeń co do tego, co powyżej, bo są to ludzie logicznie myślący. Nasze Ministerstwo wydumało natomiast sobie, że uwłaszczenie naukowców w Polsce będzie szło w parze z pogłębieniem ich zawodowej moralności, i że oba procesy zostaną skoordynowane ze sobą przez rezydujących w MNiSW urzędasów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz